Wyniki konkursu.

Dziękuję Wam za udział w konkursie, dziękuję również głosującym. Niestety, nie mogłam wczoraj ogłosić wyników, bo obowiązki w pracy przetrzymały mnie tam aż do nocy… Oto wyniki głosowania o godzinie 22:00:

Screenshot_2015-03-11-22-00-29Ja natomiast miałam problem, komu wręczyć nagrodę. Joanna miałaby dużą szansę, ale w stylizacji zabrakło czegoś pod marynarką… Zajrzałam na bloga Agaty – a tam druga, dużo ciekawsza propozycja, której niestety nie zgłosiła… Dlatego zgadzam się z Waszym wyborem i naszyjnik dzianinowy otrzymuje Halina – będzie do kompletu :) Gratuluję! Odezwij się, proszę na maila: milita@milita.pl z wyborem naszyjnika dzianinowego z działu BASIC oraz z danymi kontaktowymi.

 

II Etap Konkursu – Wybieramy najlepszą stylizację!

 

Dziękuję za wszystkie nadesłane prace!!  Spośród wszystkich wybrałam pięć, które moim zdaniem najbardziej trafiły w temat zadania. Zobaczcie! Legginsy są odpowiednie zarówno do pracy, na randkę czy spotkanie z przyjaciółką. Mogą je nosić panie niezależnie od wieku, co udowodniły dziewczyny w swoich stylizacjach – oprócz propozycji dla eleganckich kobiet, znalazły się również zestawienia dla nastolatek. Jedna z Was nosiłaby je cały dzień, zmieniając tylko górę i dodatki. A Wam która propozycja podoba się najbardziej? Zagłosujcie! Na zwyciężczynię czeka jej wymarzona para!

Głosujemy do 11 marca 2015 do godz. 22:00 :)

1. Propozycja Haliny:

konkurs_halinatomczyk

2. Propozycja Joanny:

konkurs_joannademkowicz

3. Propozycja Agaty:konkurs_agata.issani

4. Propozycja Ilony:  Konkurs_IlonaMatuszak

5. Propozycja Kingi:   konkurs_kingaojrzynska

 

Stylizacja legginsów – konkurs

Kochani! Poprosiliście mnie o trochę więcej czasu na nadsyłanie stylizacji konkursowych – OK. Były Walentynki, rozumiem, że tego dnia nikomu nie chciało się myśleć o legginsach ;) Nadsyłajcie zatem swoje prace do piątku 20 lutego 2015. Czekam na kolaże, rysunki, zdjęcia – co tylko przyjdzie Wam do głowy :)) I dziękuję tym, którzy już wysłali do mnie swoje propozycje :)

KONKURS – stylizacja legginsów

Do stworzenia tego konkursu zainspirowało mnie zdjęcie znalezione w sieci. Legginsy i krótka, mini bluzka – najgorsze z możliwych zestawień, przykład tego jak się nie ubierać. Obie rzeczy pochodziły z moich kolekcji, ale zostały stworzone do noszenia w zupełnie innych zestawieniach. Legginsy powinny zastępować rajstopy, nie spodnie! Są świetne w duecie z luźnymi, długimi bluzkami, bluzami, koszulami z męskiej szafy, do luźnych tunik i sukienek. Bluzka mini natomiast powinna być noszona ze spódnicą, czy spodniami z wysokim stanem, zasłaniającymi brzuch. Nie ważne jak zgrabne jesteście, nie łączcie tych dwóch rzeczy razem!

Nie pokażę tego zdjęcia, chciałabym natomiast pokazać Wasze stylizacje. Jaki macie pomysł na legginsy z kolekcji „B(l)ach To The Future?”. Choć minęło kilka sezonów od ich debiutu to umiejętne połączenie ich z nowymi ubraniami może dać świetne rezultaty! Wybierz jedną z czterech par na poniższych zdjęciach i zrób kolaż, rysunek, szkic swojej stylizacji. A może masz już jedną z par legginsów NIKONOROV? Podeślij swoje zdjęcie!

ZASADY:

  • Przygotuj swoją stylizację LEGGINSÓW NIKONOROV w dowolnej technice i wyślij na adres: milita@milita.pl z dopiskiem KONKURS
  • Z nadesłanych propozycji wybierzemy 5-10 najciekawszych
  • Czytelnicy bloga www.nikonorov.pl wybiorą najlepszą, według nich stylizację
  • I Nagroda: wybrana para legginsów z mojego oficjalnego butiku www.nikonorov.com
  • II Nagroda; za stylizację, która nam się najbardziej spodoba: naszyjnik dzianinowy w wybranym kolorze
  • Na zgłoszenia czekamy do 15 lutego 2015 do godz. 24:00
  • Finałowe zgłoszenia wybierzemy maksymalnie po siedmiu dniach od momentu zakończenia przyjmowania zgłoszeń

Życzę Wam wielu pomysłów, które zainspirują innych!

Milita

img.php

 

 

Z innej bajki

Dziś w prezencie dostałam kolejną sesję :) Tak samo spontaniczną jak ostatnio: w przerwie w pracy.  Efekty nie powstały w żadnym programie, są pomysłem Dominika i trochę musieliśmy się namęczyć, aby było jak mistrz sobie życzy. Dziękuję <3 fot. Dominik Nikonorov

 

PIANKA 100% – nowy skład surowcowy ;)

Tak na dobry początek dnia i całego tygodnia, zupełnie przypadkiem wpadł mi w oko fanpejdż pewnej projektantki z butikiem w centrum Łodzi. A to za sprawą spódnicy łudząco podobnej do mojej: kontrafałdy w tym samym miejscu, zakładki w tym samym miejscu i ułożone w tą samą stronę; zaleta spódnicy w opisie: ukryte kieszenie; gdzie? oczywiście jak w mojej schowane w zakładkach bocznych. Wykończenia lub ich celowy brak w pewnych miejscach nie odbiegające od moich. Coco Chanel była duma jak jej kolekcje były podrabiane. Uważała, że te, które  to robią są zwykłymi szwaczkami i nie potrafią wymyślić coś same (przepraszam za pejoratywny wydźwięk, ale to słowa Gabielle, nie moje). Ale że mają przy tym dobry gust, skoro ściągają od niej ;) Niech tak zostanie. Spódnica stara jak świat, przeżyję. Moją uwagę przykuł pewien dość znaczący element opisu produktu.

„SKŁAD: PIANKA 100%”. Kolejna projektantka otrzymuje nagrodę za wynalezienie nowego surowca! Był już „tiul 100%”, jest i „pianka 100%!”. Pianki są najczęściej poliestrowe… Ale spódnica nie jest z pianki droga Pani, tylko z DZIANINY DYSTANSOWEJ, która w składzie ma POLIESTER 100%! Czyli jak ktoś ma uczulenie na ten surowiec to się dowie o nim w składzie jak założy Pani wyrób!

I oto właśnie działalność takich osób zniechęca Polki do kupowania u Polskich Projektantów. Zapraszam do przeczytania posta: „Co się dzieje z polską modą?” ?

***

A na prawdziwie lepszy początek dnia i tygodnia tygodnia dostałam właśnie od Dominika zdjęcia, jakie mi zrobił w ramach testu świateł (jak zwykle) przed właściwą sesją. Jestem tu „oderwana” od maszyny, podczas kiedy szyłam otyliową suknię. :)

 

Project Otylia

„Halo. Milita, mam do Ciebie pytanie, ale mnie nie zabij…” Głos Otylii w słuchawce był poważny a ja czekałam na to pytanie, którego odpowiedź mogłaby narazić ją na utratę życia ;) „…Pamiętasz taką suknię (tu opis), co mi kiedyś uszyłaś czarną?? Dałoby radę zrobić podobną czerwoną?” „Dałoby radę. Czemu mam Cię za to zabić?” „Bo sukienka potrzebna mi na… jutro.” Ha! I następnego dnia rozpoczęłam walkę z czasem, jestem w tym już chyba nawet dobra. Bo musiałam skompresować swój czas – zrobić wszystko, co miałam do zrobienia szybciej i poratować Otylię czerwoną sukienką…. I wtedy przypomniałam sobie jak my właściwie się poznałyśmy. Zadzwoniła do mnie fotografka, że ma sesję z Oti, ale że nie ma dla niej długiej sukni. Oti ma 1,86 wzrostu plus szpilki, to prawie 2m! I tu pojawił się problem…. Taki sam jak na początku historii – suknia potrzebna była „na jutro”. Uszyłam jasnokremową dłuuuuugą, prostą suknię. Otylia była zachwycona, od razu ją kupiła i przyjechała do mnie po więcej. I tak od czasu do czasu zaskakiwała mnie kolejnymi sukienkami „na jutro”, „na wczoraj”, „na dziś”. Współpracujemy razem już długi czas i wiem, że z dnia na dzień może ukazać się nowy odcinek „Project Otylia” i kolejne zaskakujące zadanie ;)

Sesja z Otylią i pierwsza suknia:

Kilka kreacji mojego projekty z szafy Otylii (zdjęcia na Fan Page’a https://www.facebook.com/jedrzejczakotylia):

Nasza wczorajsza przymiarka:

Dziś na Gali Mistrzów Sportu Otylia wręczała nagrodę w mojej czerwonej sukni :)

 

Dziesięć lat minęło…

Rozpoczął się na dobre rok 2015. Wiele osób podsumowuje rok poprzedni, ja natomiast chciałabym w skrócie podsumować… dziesięciolecie mojej pracy . A dokładniej dziesięciolecie mojej firmy, bo powstała w 2005r, natomiast mój pierwszy butik w 2003. Byłam w nim wówczas zatrudniona jako projektantka i działał on pod moim szyldem.

Od czego więc zacząć? Chyba od początku. A początek łatwy nie był. Miałam w kieszeni trzy złote. Kupiłam bilet i pojechałam dowiedzieć się jak najwięcej o dotacjach unijnych. W mojej małej pracowni w pokoju u rodziców zgromadziłam kilka maszyn, które kupiłam za pieniądze, jakie wygrywałam w konkursach dla młodych projektantów na studiach. Czyli swój wkład miałam. Oprócz tego miałam też wielką wiarę, że mi się uda. I udało się. Za dotację kupiłam kolejne maszyny i wszystko to, co było mi wtedy potrzebne, aby zacząć działać. Ale to był tylko początek i musiałam prężnie działać, aby utrzymać firmę, bo zaplecza finansowego nie miałam wcale. I właśnie kończyłam studia w Łodzi, które również pochłaniały ogromne pieniądze. Szyłam wtedy głównie modele, które projektowałam w ramach zajęć – podobały się młodym dziewczynom, sprzedawały się dobrze a ja każdą złotówkę inwestowałam dalej. I nie mogę tego nawet nazwać wyrzeczeniem, bo to właśnie sprawiało mi frajdę.

WARSAW FASHION STREET 2007

Mój pierwszy poważny pokaz. Na spotkanie z Dorotą Wróblewską jechałam przejęta jak nigdy dotąd. Zanim wysłałam zgłoszenie długo zastanawiałam się jaka powinna być kolekcja. Odpowiedź przyszła we śnie, z którego zapamiętałam jedynie, że moja ŚP Babcia Stefania powiedziała, abym zajrzała do szuflady. Zajrzałam. Były tam dwie ręcznie wykonane przez nią niegdyś róże: błękitna i jasno-brązowa. Przypomniałam sobie jak razem z nią uczyłam się robić kwiaty z różnych materiałów: z liści, opakowań po cukierkach, z resztek materiałów. A jakby całe elementy ubrań pokryć takimi kwiatami? Kwiaty na osiem sylwetek robiłam jakieś cztery miesiące, pozostałe dwa je naszywałam. Kolekcja nie wygrała, ale była na tyle charakterystyczna, że zainteresowało się mną kilka osób i zaczęłam istnieć w „świecie mody”, choć to może trochę za wiele powiedziane… ;)  Ciekawa historia z ów kolekcją jest taka, że zgłosiłam ją również na inny konkurs. W jury zasiadł znany projektant, który nie dopuścił mnie do kolejnego etapu. Dopuścił się natomiast wykonania kolekcji z identycznymi motywami kwiatowymi, mówiąc że „pomysł na kolekcję spadł mu z nieba”.

milita_nikonorov_2007

Wyżej wymieniona kolekcja była chętnie wypożyczana na sesje zdjęciowe, dzięki temu poznałam wielu ludzi, z którymi współpracuję do dziś. Ku mojemu zdziwieniu, kobiety chcąc mieć cokolwiek, co by z niej pochodziło, prosiły mnie choć o jeden kwiat jako broszkę. I tak powstały kolejne kolekcje, w których motyw róży często się przewijał. W różnych formach, w innych interpretacjach, czasem ukryty w draperii, czasem jako kaskada kwiatów w formie broszek na sukience. I uwierzcie mi, był moment, w którym dosłownie płakałam od nadmiaru zamówień na kwiaty, chciałam je wycofać i o nich zapomnieć. Ale z drugiej strony, one stały się charakterystycznym i spójnym motywem mojej twórczości, dały mi mnóstwo pracy – bo zlecenia sypały się w nieskończoność. I tu chyba mogę śmiało powiedzieć, że tak jak babcia pomagała mi za życia, tak również pomogła mi po śmierci.

Na portalach plotkarskich zawrzało, kiedy Ola Kwaśniewska założyła komplet broszek ode mnie AŻ trzy razy (!). Podpisano to zajście, że tak je lubi, że nie może się z nimi rozstać. Na wszelki wypadek wysłałam jej komplet innych… ;)

olakwasniewska_militanikonorov

 PIERWSZY WŁASNY BUTIK Z ATELIER (drugi w dotychczasowej karierze)

Przełom 2007/2008 to ważne wydarzenie w moim życiu zawodowym. Pierwszy własny butik z pracownią na piętrze. Zanim na dobre się wprowadziłam, klientki już zaglądały i kupowały moje projekty. Pocztą pantoflową rozniosło się, że u mnie powstają unikalne suknie, sukienki. Szczerze – nigdy nie zrobiłam oficjalnego otwarcia ani wielkiej reklamy a  pracowałam od rana do nocy. Wróżka, od której wynajmowałam pomieszczenie powiedziała mi, że i tak wyjadę, że nie wie po co mi to wszystko. Ludzie wokół przepowiadali moje bankructwo i chyba nawet na nie czekali… A ja w najlepszym momencie dla butiku, do którego drzwi się nie zamykały, zamknęłam go. Poznałam mojego przyszłego męża, wyjechałam do Łodzi. Prawie wszystkie klientki towarzyszą mi do dziś. Jedna z żalu, że wyjeżdżam, wykupiła ode mnie wszystkie meble, aby mieć je na pamiątkę.

Butik z pracownią w Szczecinie:

A ja znów zaczęłam od zera. Drugi raz. Razem z Dominikiem urządziłam nową pracownię, znów w domu, w dziewięciometrowym pokoju. O przyjmowaniu klientek nie było mowy. Aby znów stanąć na nogi postanowiliśmy bardziej skupić się na sprzedaży internetowej. Dominik, który (niestety) odłożył karierę muzyczną na później, postanowił mi pomóc w wypromowaniu marki w sieci. Ja natomiast starałam się stworzyć ubrania, które będą na tyle proste, aby ich zakup na odległość nie sprawiał nikomu kłopotu. Powstało wtedy wiele modeli, które są w mojej ofercie do dziś, bo dziewczyny nadal chcą je nosić. Aby dotrzeć do tego miejsca, w którym teraz jest STUDIO NIKONOROV minęły cztery lata. Przenosiliśmy się cztery razy w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca. Obok pracowni mieści się mały showroom ze studiem foto i video. A Dominik może sobie spokojnie tworzyć muzykę kiedy za ścianą tworzą się nowe kolekcje :)

Aktualna pracownia w Łodzi:

Jeden z współpracujących ze mną butików, Jolli – Sky Tower, Wrocław

jolli_milita_nikonorov

 

 

„FINDING NEVERLAND” JESIEŃ/ZIMA 2010/11

Po trzech latach od Warsaw Fashion Street i skupieniu się na produkcji i sprzedaży w internecie znów pojawiłam się u Doroty Wróblewskiej :) Z kolekcją inspirowaną filmem „Finding Neverland”. Znów ręcznie zdobioną, misternie drapowaną z lekkich tkanin jedwabnych.

Kolekcja w obiektywie Magdy Lipiejko:

Kolekcja w obiektywie innych fotografów:

 

I na koniec perełka. Marta Sędzicka, finalista Top Model w Paryżu na sesji z moją suknią kilka lat temu :)

Milita Nikonorov

 

„FINDING NEVERLAND” JESIEŃ/ZIMA 2010/11 READY-TO-WEAR:

 

 

 KWIATÓW CIĄG DALSZY; kolekcja koktajlowo-wieczorowa JESIEŃ/ZIMA 2012/13

Kilka zdjeć:

„B(L)ACK TO THE FUTURE”, pokaz w Dusseldorfie:

 

PONADCZASOWE SUKIENKI, pret-a-porter JESIEŃ ZIMA 2012/13

Kilka zdjeć:

 

„THE SECRET GARDEN” – SUKNIE ŚLUBNE, WIECZOROWE I KOKTAJLOWE 2013

WIOSNA-LATO 2013

PÓŁFINAŁ MISS POLSKI 2013, transmisja na żywo TV4

 

 „SMOKEY EYES” JESIEŃ/ZIMA 2013/14

„PROJECT RUNWAY”

Przygoda z telewizją, z której relacja na moim blogu skończyła się na odcinku czwartym  a w której miałam przyjemność uczestniczyć odcinków dziesięć. Opuściłam program na chwilę przed finałem. Nie żałuję. Czasem lepiej dobrze odpaść, by potem lepiej wypaść (ktoś tak kiedyś powiedział ;) ).

 „KALEIDOSCOPE” WIOSNA-LATO 2014

PÓŁFINAŁ MISS POLSKI 2014, transmisja na żywo: TV4:

milita_nikonorov_misspolski14

 

„ECLIPSE” JESIEŃ/ZIMA 2014/15:

MISS SUPRANATIONAL 2014, transmisja na żywo POLSAT:

 

 

PUBLIKACJE:

Po więcej zapraszam TU

I co dalej?

Prywatnie jestem bardzo szczęśliwą i spełnioną osobą, mam cudowną rodzinę, męża i przyjaciół, którzy od zawsze mnie wspierali. Zawodowo nigdy nie stawiam sobie noworocznych postanowień, po prostu robię kolejną kolekcję i wszystko dzieje się samo… Był taki czas, że chciałam za wiele, za szybko – i nic nie mogłam osiągnąć. Wtedy wpadła mi w ręce książka Doroty Kościukiewicz-Markowskiej „Bez Wysyłku”. Artystka, z którą miałam przyjemność pracować, opisała w niej swoje prawdziwe przeżycia i uprzedziła, że książka zmienia życie. Faktycznie tak jest. Polecam tym, którzy są zbytnio zafiksowani na swojej karierze. Kto czasem zagląda na mojego bloga lub zna mnie osobiście wie, że nie dla mnie są ścianki na event’ach, brylowanie na bankietach. Siedzę przy maszynach po naście godzin dziennie i to sprawia mi największą satysfakcję. Do swojej pracy podchodzę w bardzo kobiecy i szczery sposób. Oprócz jednej pary jeansów nie mam w szafie nic, co nie jest opatrzone metką „NIKONOROV”. Każdą rzecz, tkaninę, wykończenie testuję sama na pół roku przed wejściem do nowej kolekcji. Na modelce wszystko wygląda idealnie, ja chcę aby moje ubrania były również wygodne i trwałe dla normalnych kobiet, takich jak ja, Ty. Dla mnie największym luksusem jest wygoda, luz, swoboda i styl w każdej sytuacji ale mój dzień to krojenie, upinanie, praca przy maszynach a w międzyczasie spotkania z klientkami, kontrahentami, dostawcami. Nie mam czasu na przebieranie. Sukienka musi to udźwignąć. Chciałabym dać innym wiarę w siebie. Pokazać, że dobry wygląd to nie jest kwestia rozmiaru lecz dobrze dobranego fasonu. Czasem lepiej posiadać jedną idealną sukienkę od projektanta niż dziesięć nic nie wartych z sieciówki. Oprócz tego, nie trzeba wiele oprócz wiary, pokory i wytrwałości by spełniać swoje marzenia. Drugą COCO CHANEL nie będę. Ale pierwszą MILITĄ NIKONOROV tak! :) To mój cel.

Na koniec.

Dla jednych to, co zrobiłam w przeciągu tych dziesięciu czy nawet dwunastu lat to wiele; inni uważają, że mało. Jedni i drudzy mają rację. Są projektanci, którzy świętują swoją rocznicę hucznie i bardzo medialnie lecz oni bardzo często od samego początku mają ogromne wsparcie finansowe od znaczących sponsorów. Ja nigdy takiego nie miałam, startowałam od zera absolutnego, od kilku metrów materiału na stole. To pozwoliło mi powoli budować swoją markę, bez ciśnienia i parcia. Może dzięki temu uda mi się pozostać w branży na dłużej i nie zniknąć po kilku sezonach. Dziękuję tym, którzy się do tego przyczynili: mężowi, rodzicom, dziadkom, bratu, przyjaciołom, wszystkim tym, których spotkałam na swojej zawodowej drodze… Chciałabym Was tu wszystkich wymienić, ale to nie ma sensu, bo nie starczyłoby mi nocy a Wy i tak wiecie, że jestem Wam wdzięczna :)

Milita

 

PS. W związku z licznymi pytaniami, odpowiadam: JESTEM RODOWITĄ POLKĄ. Mój mąż również jest Polakiem z krwi i kości. Amen :)

Świąteczna sesja dla Jute Magazine

 

Święta, Święta i po Świętach… Niestety… Od dziecka uwielbiam ten czas, co roku mniej więcej od października gromadzę prezenty dla bliskich. Sprawia mi to ogromną radość, zawsze staram się wszystko zrobić sama. Rok temu męczyłam się z pralinkami o różnych smakach i nadzieniach, nad którymi spędziłam cały dzień; każdy dostał po cztery do prezentu i zniknęły w dwie minuty ;) Ale polecam, poszukajcie przepisu w internecie, jeśli będziecie potrzebować podarunku od serca :)

Dla przypomnienia tego magicznego czasu, załączam sesję, jaka pojawiła się w grudniowym Jute Magazine. Zdjęcia powstały w Łodzi i wzięły w niej udział również moje sukienki z najnowszej kolekcji oraz ponadczasowa, czerwona „Cristina”.

Link do magazynu: http://www.jutefashionmagazine.com/magazine/volume-xvi-2/

Photo: Adam Słowikowski
Production & styling: Marta Małyska
Models: Patrycja / Magnifique Mgmt; Zuza / ECManagement
MUA: Magdalena Giszterowicz
Hair: Katarzyna Klepczarek / Salon Wojciechowski
Stylist assistant: Paulina Lukasiewicz
Photo assistants: Patrycja, Dominik, Wiktor

 

W sesji udział wzięły:

Ponadczasowa, wysmuklająca sylwetkę wieczorowa suknia, która nosi imię mojej mamy – Cristina (na sesji w wersji czerwonej):

suknia_milita_nikonorovWieczorowa suknia z bardzo głębokim dekoltem i udrapowaniem w talii:

wieczorowa_sukienka_dekolt_milita_nikonorovWieczorowa spódnica:

wieczorowa_spódnica_milita_nikonorovKoktajlowa sukienka:

koktajowa_sukienka_milita_nikonorov