Fashion Trip – odcinek 2

Hej! Oto nasz drugi odcinek „Fashion Trip”! Naprawdę jestem szczęśliwa, że możemy dzielić się z Wami tym, jak od samego początku powstaje kolekcja.  W tym filmiku dowiecie się, co tym razem mnie zainspirowało; zobaczycie, jak powstało zdjęcie, o którym wiele osób powiedziało, że to fotomontaż…

 

 

Fashion Trip – jak powstaje kolekcja od podszewki

Kiedyś kręciliśmy filmiki w przerwach w pracy, teraz kręcimy.. podczas pracy. Przyznaję, ten pomysł nie był mój i prawie „doprowadził do rozwodu” Ostatecznie sama polubiłam naszą nową zajawkę, do czego na pewno przyczynili się ludzie, którzy zasypali nas pozytywnymi komentarzami, czyli Wy! Dziękuję! I tak z projektantki stałam się YouTube’rką…   Żartuję, dalej jestem projektantką… z możliwością podglądania mojej pracy na YouTube

„FASHION TRIP” to seria filmików, która pokaże Wam od podszewki jak powstaje nowa kolekcja. Zaczynając od szukania inspiracji, przez szkice, wykonywanie zdobień, szycie prototypów po sesję zdjęciową i być może pokaz. Dlaczego „być może”? Bo jesteśmy w trakcie nagrywania! Uczestniczycie z nami w tej podróży. Podróży bez ściemy, reżyserii ani dubli.  Zaczynamy w momencie wyjazdu na wakacje, bo to wtedy dałam się namówić na pierwsze nagranie. Tak naprawdę Dominik prosił mnie o tą serię wiele lat… Chyba siedem… (!) Co się odwlecze to nie uciecze! Bądźcie z nami w niedzielę, 17 września – wtedy to świat ujrzy nasz pierwszy odcinek 🙂

Kim jesteśmy?

Mój kanał na YouTube powstał aby pierwotnie pokazywać jedynie sylwetki z nowych kolekcji. Pewnego dnia jednak Dominikowi udało się (po kilku latach) namówić mnie na pierwszy filmik. Z biegiem czasu i ja polubiłam YouTube i z przyjemnością przygotowuję dla Was nowe materiały z zakresu mody (ciekawostki, tutoriale itp). Niektórzy z Was wiedzą kim jesteśmy i czym się zajmujemy, a dla tych, którzy niewiele o nas słyszeli postanowiliśmy nagrać kilka słów o sobie. Czym się na co dzień zajmujemy? Jak wygląda nasza praca? Padnie też odpowiedź na nurtujące niektórych pytanie: „jakie jest pochodzenie Mility Nikonorov?” 😉

Zbieramy dziurawiec!

Kochani! Nareszcie jesteśmy na urlopie i mamy trochę więcej czasu na spacery po lesie i zbieranie ziół. Dziś mamy dla Was krótki filmik o dziurawcu – dowiecie się jak wygląda i dlaczego herbatki z dziurawca nie są skuteczne. Zapraszam, obejrzyjcie i zbierzcie dla siebie co nieco – będzie jak znalazł jesienią 🙂

Pozdrawiamy, Milita i Dominik ❤

PS. Przy okazji pochwalimy się, bo właśnie 1 sierpnia, czyli w dniu jak kręciliśmy to video, obchodziliśmy dziewiątą rocznicę ślubu 🙂 ❤

 

Ciekawostki na naszym kanale You Tube’owym

Tak jak wcześniej Wam wspominałam, kolekcja „Botanica” powstała w wyniku naszych zainteresowań względem roślin i ich cudownych właściwości. Wspaniałym źródłem wiedzy jest blog doktora Różańskiego – zainteresowanych do niego odsyłam.  A my postanowiliśmy podzielić się z Wami ciekawostkami w krótkich filmikach na You Tube. Serdecznie zapraszamy do subskrybowania naszego kanału! 🙂

 

 

 

 

 

„MILITA” nowa linia

„MILITA” jest przebojowa, czerpie radość życia pełnymi garściami i wygląda stylowo, wykorzystując doświadczenie i jakość „NIKONOROV”. „MILITA” kocha wolność i ciepłe, letnie dni, nawet gdy za oknem szaro i zimno. Ceni sobie komfort, wygodę i luz. Uwielbia w subtelny sposób zwracać na siebie uwagę, przykuwając wzrok nietuzinkowymi stylizacjami. W wolnych chwilach „MILITA” zaczytuje się w historii mody, powracając do minionych czasów; tym razem głównie do mody lat 70-tych. Tak w skrócie mogłabym opisać moją nową linię. Hmmm… A może siebie? Każdą z Was?

W pierwszej mini kolekcji, którą nazwałam „SEVEN” – cyfrą, która wielu osobom przynosi szczęście. Nawiązałam tym samym do tytułu głównej linii „MILITA NIKONOROV” – „FELICITA”. Bo nie da się nie dostrzec podobieństw w obu liniach. Zaskakujące są ceny. To z pewnością. Nie! Ubrania nie straciły na jakości materiałów i wykonania. Nadal szyte są w mojej pracowni, przez te same osoby a każdy egzemplarz przechodzi przez moje ręce. Eksperyment będzie polegał na czym innym- i wkrótce się o tym dowiecie 🙂

Foto/Video/Muzyka/Produkcja: DOMINIK NIKONOROV; Kolekcja/Stylizacja/Makijaż: MILITA NIKONOROV; Modelka/Piękno/Wsparcie: OLA DOBROWOLSKA; Buty. torebki: PRIMAMODA

 

Z innej bajki

Dziś w prezencie dostałam kolejną sesję 🙂 Tak samo spontaniczną jak ostatnio: w przerwie w pracy.  Efekty nie powstały w żadnym programie, są pomysłem Dominika i trochę musieliśmy się namęczyć, aby było jak mistrz sobie życzy. Dziękuję ❤ fot. Dominik Nikonorov

 

PIANKA 100% – nowy skład surowcowy ;)

Tak na dobry początek dnia i całego tygodnia, zupełnie przypadkiem wpadł mi w oko fanpejdż pewnej projektantki z butikiem w centrum Łodzi. A to za sprawą spódnicy łudząco podobnej do mojej: kontrafałdy w tym samym miejscu, zakładki w tym samym miejscu i ułożone w tą samą stronę; zaleta spódnicy w opisie: ukryte kieszenie; gdzie? oczywiście jak w mojej schowane w zakładkach bocznych. Wykończenia lub ich celowy brak w pewnych miejscach nie odbiegające od moich. Coco Chanel była duma jak jej kolekcje były podrabiane. Uważała, że te, które  to robią są zwykłymi szwaczkami i nie potrafią wymyślić coś same (przepraszam za pejoratywny wydźwięk, ale to słowa Gabielle, nie moje). Ale że mają przy tym dobry gust, skoro ściągają od niej 😉 Niech tak zostanie. Spódnica stara jak świat, przeżyję. Moją uwagę przykuł pewien dość znaczący element opisu produktu.

„SKŁAD: PIANKA 100%”. Kolejna projektantka otrzymuje nagrodę za wynalezienie nowego surowca! Był już „tiul 100%”, jest i „pianka 100%!”. Pianki są najczęściej poliestrowe… Ale spódnica nie jest z pianki droga Pani, tylko z DZIANINY DYSTANSOWEJ, która w składzie ma POLIESTER 100%! Czyli jak ktoś ma uczulenie na ten surowiec to się dowie o nim w składzie jak założy Pani wyrób!

I oto właśnie działalność takich osób zniechęca Polki do kupowania u Polskich Projektantów. Zapraszam do przeczytania posta: „Co się dzieje z polską modą?” ?

***

A na prawdziwie lepszy początek dnia i tygodnia tygodnia dostałam właśnie od Dominika zdjęcia, jakie mi zrobił w ramach testu świateł (jak zwykle) przed właściwą sesją. Jestem tu „oderwana” od maszyny, podczas kiedy szyłam otyliową suknię. 🙂

 

Project Otylia

„Halo. Milita, mam do Ciebie pytanie, ale mnie nie zabij…” Głos Otylii w słuchawce był poważny a ja czekałam na to pytanie, którego odpowiedź mogłaby narazić ją na utratę życia 😉 „…Pamiętasz taką suknię (tu opis), co mi kiedyś uszyłaś czarną?? Dałoby radę zrobić podobną czerwoną?” „Dałoby radę. Czemu mam Cię za to zabić?” „Bo sukienka potrzebna mi na… jutro.” Ha! I następnego dnia rozpoczęłam walkę z czasem, jestem w tym już chyba nawet dobra. Bo musiałam skompresować swój czas – zrobić wszystko, co miałam do zrobienia szybciej i poratować Otylię czerwoną sukienką…. I wtedy przypomniałam sobie jak my właściwie się poznałyśmy. Zadzwoniła do mnie fotografka, że ma sesję z Oti, ale że nie ma dla niej długiej sukni. Oti ma 1,86 wzrostu plus szpilki, to prawie 2m! I tu pojawił się problem…. Taki sam jak na początku historii – suknia potrzebna była „na jutro”. Uszyłam jasnokremową dłuuuuugą, prostą suknię. Otylia była zachwycona, od razu ją kupiła i przyjechała do mnie po więcej. I tak od czasu do czasu zaskakiwała mnie kolejnymi sukienkami „na jutro”, „na wczoraj”, „na dziś”. Współpracujemy razem już długi czas i wiem, że z dnia na dzień może ukazać się nowy odcinek „Project Otylia” i kolejne zaskakujące zadanie 😉

Sesja z Otylią i pierwsza suknia:

Kilka kreacji mojego projekty z szafy Otylii (zdjęcia na Fan Page’a https://www.facebook.com/jedrzejczakotylia):

Nasza wczorajsza przymiarka:

Dziś na Gali Mistrzów Sportu Otylia wręczała nagrodę w mojej czerwonej sukni 🙂