Fashion Trip – jak powstaje kolekcja od podszewki

Kiedyś kręciliśmy filmiki w przerwach w pracy, teraz kręcimy.. podczas pracy. Przyznaję, ten pomysł nie był mój i prawie „doprowadził do rozwodu” Ostatecznie sama polubiłam naszą nową zajawkę, do czego na pewno przyczynili się ludzie, którzy zasypali nas pozytywnymi komentarzami, czyli Wy! Dziękuję! I tak z projektantki stałam się YouTube’rką…   Żartuję, dalej jestem projektantką… z możliwością podglądania mojej pracy na YouTube

„FASHION TRIP” to seria filmików, która pokaże Wam od podszewki jak powstaje nowa kolekcja. Zaczynając od szukania inspiracji, przez szkice, wykonywanie zdobień, szycie prototypów po sesję zdjęciową i być może pokaz. Dlaczego „być może”? Bo jesteśmy w trakcie nagrywania! Uczestniczycie z nami w tej podróży. Podróży bez ściemy, reżyserii ani dubli.  Zaczynamy w momencie wyjazdu na wakacje, bo to wtedy dałam się namówić na pierwsze nagranie. Tak naprawdę Dominik prosił mnie o tą serię wiele lat… Chyba siedem… (!) Co się odwlecze to nie uciecze! Bądźcie z nami w niedzielę, 17 września – wtedy to świat ujrzy nasz pierwszy odcinek 🙂

Szycie bez wykroju – torebka szoperka w 30minut!

Mam dziś dla Was tutorial, jak krok po kroku wykonać torebkę-szoperkę. Zajmie Wam to tylko chwilę. Jeśli macie kawałek materiału, wyciągnijcie go z szafy, rozprasujcie i zaczynamy! 🙂

Potrzebne będą:

-materiał wierzchni; ja mam dzianinę dystansową (można ją też znaleźć pod nazwą „dzianina 3D”; wykorzystywana jest do szycia elementów plecaków, butów sportowych, materacy i innych; składa się z trzech warstw, przepuszcza powietrze; uważajcie przy krojeniu – ze środkowej warstwy wypadają drobne „igiełki”; ja kiedyś z tego materiału szyłam spódniczki – podczas krojenia od razu sprzątałam odkurzaczem samochodowym); inne zalecane materiały to: bawełna o wysokiej gramaturze (ok. 300g/m2 lub więcej, może to być jeans), żakardy, ekoskóra, boucle itp. itd.
-podszewka: u mnie jest to stabilna, wzorzysta dzianina
sznurek
-4 oczka kaletnicze z podkładkami
-karabińczyk
-prasa kaletnicza plus nakładki: do robienia dziurek i do nabijania oczek; w sklepach dostępne są praski ręczne do użytku „domowego”, można też nabić oczka w punktach zajmujących się takimi usługami
-jeśli nie macie jak wykonać oczek, zamiast sznurka uszyjcie rączki o długości ok. 70-80cm i gotowej szerokości np. 5cm

Skroić:

-z materiału wierzchniego: prostokąt o wymiarach – szerokość: 48cm, długość: 46cm; na dole wytnijcie kwadraty o boku 5cm
-z podszewki: szerokość 48cm x długość 36,5 cm; na dole kwadraty o boku 5cm; kieszonkę na telefon o dowolnych wymiarach (podklejcie jej górny brzeg flizeliną, będzie mocniejsza i ładniejsza) oraz pasek dopasowany do szerokości karabińczyka, który będzie stanowił smycz na klucze czy portfel.

Wykonanie:

-uszyć smycz z karabińczykiem – rozprasować
-podwinąć i przeszyć brzeg kieszonki – rozprasować
-zszyć brzegi materiału wierzchniego – boki i dół – rozprasować – zszyć wycięcia składając je szwami do siebie
-naszyć kieszonkę dna podszewkę, zszyć brzegi (w jednym pozostawić otwór na przewinięcie, podłożyć smycz na prawej stronie i zszyć dół; zszyć wycięcia składając je szwami do siebie
-wywinąć torebkę na lewą stronę, podszewkę pozostawić na prawej i włożyć ją do środka; jeśli zamiast sznurków chcecie mieć rączki – to jest ten moment, aby je włożyć w szew
-złączyć dwie części ze sobą zszywając górny brzeg; przewinąć na właściwą stronę i zaszyć otwór w podszewce
-złożyć i przestębnować górny brzeg (w wersji z rączkami z materiału – zamocujcie je też dodatkowymi szwami na wierzchu)
-zrobić dziurki w odległości 18cm (po 9cm od środka z każdej strony), nabić oczka
włożyć i zamocować sznurek

Voila! Torebka gotowa! Teraz czas na spersonalizowanie jej według własnych upodobań. Jeśli lubicie minimalizm – niech taka pozostanie. Ja lubię kwiaty, więc przyszyję te, które zrobiłam wcześniej (swoją drogą robiłam je dłużej niż tą torebkę – każdy powstał z jedwabiu w kolorze ecru, który został najpierw przeze mnie pomalowany, potem uformowany na odpowiedni kształt; jeden zajął mi cztery godziny, czyli te trzy to pół dnia… cóż… czasem diabeł tkwi w szczegółach… 😉 )

Kim jesteśmy?

Mój kanał na YouTube powstał aby pierwotnie pokazywać jedynie sylwetki z nowych kolekcji. Pewnego dnia jednak Dominikowi udało się (po kilku latach) namówić mnie na pierwszy filmik. Z biegiem czasu i ja polubiłam YouTube i z przyjemnością przygotowuję dla Was nowe materiały z zakresu mody (ciekawostki, tutoriale itp). Niektórzy z Was wiedzą kim jesteśmy i czym się zajmujemy, a dla tych, którzy niewiele o nas słyszeli postanowiliśmy nagrać kilka słów o sobie. Czym się na co dzień zajmujemy? Jak wygląda nasza praca? Padnie też odpowiedź na nurtujące niektórych pytanie: „jakie jest pochodzenie Mility Nikonorov?” 😉

Zbieramy szczawik zajęczy

Pewnie widzieliście w lesie, rosnące w kępkach rośliny wyglądające jak koniczyny? Może nawet myśleliście, że to koniczyny?  Prawdopodobnie były to pożądane przez szefów kuchni szczawiki zajęcze 🙂 Dziś postanowiliśmy pojechać do lasu i zebrać ich trochę, zmieszać razem ze szczawiem, jaki rósł wokół naszego ogródka i ugotować pyszną zupę 🙂

Obiecałam, że w ramach kolekcji „Botanica” postaramy się przybliżyć Wam trochę roślin, tych mniej i bardziej znanych. Bardzo chcielibyśmy zainspirować Was do zainteresowania się tym, co możemy znaleźć w lasach, na polach, łąkach – bo często przechodzimy obok czegoś, co poprawi nasze zdrowie, urodę a czasem zwyczajnie jest pyszne.

Przepis na zupę szczawikowo-szczawiową:

  • zbieramy szczawik zajęczy i szczaw (może być jedno i drugie, może być tylko jeden z wymienionych)
  • gotujemy bulion (ja zrobiłam go z kurczaka, włoszczyzny)
  • dodajemy ziele angielskie i liść laurowy, sól, pieprz
  • jak kurczak będzie miękki wrzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki i marchewkę i czekamy jak i one będą ugotowane
  • na kilka minut przed zdjęciem z ognia dodajemy posiekane szczawie i szczawiki (ja miałam ich dość dużo)
  • na koniec pokrojone jajka na twardo
  • na talerzu zabielamy śmietaną

SMACZNEGO!

 

Jak zrobić kolczyki? DIY – TUTORIAL

Kolczyki mogą stanowić piękną oprawę stylizacji. Czasem to właśnie one „odczarowują” klasyczną małą czarną, nadają szyku zwykłemu t-shirtowi. Są też idealnym pomysłem na prezent. A jeśli zostaną dodatkowo wykonane ręcznie, ich wartość natychmiast wzrasta (choć Wasz portfel na tym nie ucierpi – półprodukty do wykonywania rękodzieła nie są drogie). I wzrasta poczucie satysfakcji, że zrobiło się dla kogoś (lub dla siebie) coś unikatowego.

Z tego powodu chciałam dziś podzielić się z Wami bardzo prostym tutorialem: nauczę Was jak wykonać kolczyki.

Potrzebne Wam będą:

  • 2 bazy kolczyka
  • 10 sztuk perełek większych
  • 14 sztuk perełek mniejszych (moje miały 10mm i 5mm)
  • 12 sztuk szpilek gwoździ
  • 2 sztuki szpilek okrągłych
  • 2 sztuki sztftów / bigli / klipsów
  • szczypce okrągłe – do robienia oczek
  • szczypce „bociany” i szczypce zakrzywione do zaciskania (można mieć tylko jedne z nich)
  • szczypce tnące (lub cokolwiek innego, co ładnie przetnie drucik)

Podane ilości będą się zmieniać w zależności od tego, jakie bazy kupicie i jak bardzo rozbudujecie swój projekt. Szpilki gwoździe są idealne na zakończenia paciorków a szpilki okrągłe łączą dane elementy ze sobą i można je zrobić samemu za pomocą okrągłych szczypiec.

PS. Bluzkę, którą mam na sobie też możecie uszyć sobie same w kilka minut, TUTORIAL JEST TU 🙂

I nie zapomnijcie pochwalić mi się tym, co zrobiłyście – to są dla mnie jedne z sympatyczniejszych maili ❤

Pozdrawiam, Milita

 

O jakości ubrań od podszewki

Witajcie Kochani! W związku z licznymi prośbami o filmik z wyjaśnieniem jak rozpoznać dobrze i źle wykonane ubrania, postanowiłam w miarę przystępny sposób Wam to przybliżyć. Na podstawie dwóch sukienek postaram się Wam pokazać czym różni się profesjonalne wykonanie z pasją i umiłowaniem od kiepskiej jakości bubla.

Szukając ubrań, które będą z Wami dłużej niż jeden sezon, nie zawsze kierujcie się ceną – bo z doświadczenia wiem, że możecie się rozczarować kupując koszulkę „znanego projektanta” za kilkaset złotych, która rozpadnie się po pierwszym praniu. Możecie również cieszyć się t-shirtem z sieciówki przez lata, jeśli jest dobrej jakości. Ty decydujesz co kupisz!

Pozdrawiam, Milita

Zbieramy dziurawiec!

Kochani! Nareszcie jesteśmy na urlopie i mamy trochę więcej czasu na spacery po lesie i zbieranie ziół. Dziś mamy dla Was krótki filmik o dziurawcu – dowiecie się jak wygląda i dlaczego herbatki z dziurawca nie są skuteczne. Zapraszam, obejrzyjcie i zbierzcie dla siebie co nieco – będzie jak znalazł jesienią 🙂

Pozdrawiamy, Milita i Dominik ❤

PS. Przy okazji pochwalimy się, bo właśnie 1 sierpnia, czyli w dniu jak kręciliśmy to video, obchodziliśmy dziewiątą rocznicę ślubu 🙂 ❤

 

NIKONOROV atelier

Śmieję się, że to moje królestwo. Choć niewielkie, to moim zdaniem piękne i co najważniejsze moje własne. Piękne dlatego, że tu spełniają się moje marzenia o tym, by projektować, tworzyć dla Was kolekcje …  Często również spełniają się tu czyjeś marzenia o wyjątkowej sukni ślubnej, idealnie dopasowanej sukience dziennej czy ręcznie wykonanej biżuterii… W tym roku mija dwunasty rok, odkąd założyłam swoją markę. O moich niełatwych początkach pisałam już jakiś czas temu, dlatego już więcej nie będę, ale kto chce, może zajrzeć na mój wpis sprzed dwóch lat.  Może to zainspiruje Was do realizacji swoich planów nawet jeśli wydają się one zupełnie nierealne.

Wracając do mojego królestwa, czyli mojej pracowni, zapraszam do obejrzenia zdjęć, które pokazują showroom oraz tajemniczą komnatę, gdzie piętrzą się materiały, nici i różne skarby należące do królowej 😉 Przepraszam za bałagan, nie spodziewałam się tego dnia fotografa … Poza tym, kto ma jakąkolwiek pracownię ten wie, że porządek w takim miejscu to kwestia godziny 😉

A oto showroom, w którym można obejrzeć aktualnie dostępną kolekcję a kiedy trzeba za skinieniem magicznej różdżki zmienia się on w przestronne studio fotograficzne 🙂

Buziaki,

Milita

Summer trip

Proszę bardzo: jakby ktoś miał wątpliwości dlaczego czasem nie opisuję, nie mam zasięgu … Po prostu mój rodzony mąż zapewnia mi rozrywki nawet na wakacjach. Chciałoby się poleżeć na leżaku ale w Dominiku obudziła się potrzeba podróżowania… na pieszo. No nic, trochę pomarudziłam, ale w konsekwencji sama namówiłam na kolejną wyprawę. Zapraszam, oglądajcie 🙂

 

Girlboss, czyli kobieta pracująca :)

Ktoś mnie kiedyś zapytał (w sumie nie raz), ile czasu trzeba poświęcić, aby prowadzić własną firmę, markę? Odpowiedź brzmi: prowadząc własną firmę, jesteś w pracy zawsze. I nie ważne, ile osób zatrudniasz, z iloma współpracujesz – jesteś w pracy zawsze. Nawet na wakacjach. Tym razem, pakując się na wczasy zabrałam ze sobą mnóstwo rzeczy… prawie wszystko po to, by zacząć projektować nową kolekcję. Szkicowniki, ołówki, pastele, kredki, pisaki, farby, kufer ze wszystkimi akcesoriami do robienia kwiatów, jedwabie iiiiii…. szkoda czasu na wymienianie – cała walizka zapełniona.

Z tego miejsca dziękuję NVIDIA i Komputronik za ułatwienie mi pracy na wakacjach, projekty już się tworzą z pomocą Waszego notebooka! (Nawet w mega słońcu, bo nie odbijam się jak w lustrze w monitorze… ❤ )

A tak „by the way”… Kto śledzi mój fanpage ten wie, że moja współpraca z INVIDIA Geforce zaczęła się już jakiś czas temu. Całkiem niedawno miałam okazję stworzyć dla nich kilka projektów w Virtual Reality. Szczerze – jak zostałam o to poproszona, trochę się przestraszyłam… Bo miał do mnie przyjechać specjalista, projekty musiały powstać tego samego dnia a ja nie mogłam nauczyć się obsługi urządzenia wcześniej….  I co? I to była tak wspaniała zabawa, że mogłabym tam siedzieć w tej nierealnej rzeczywistości i sobie  rysować na manekinie, który był identyczny jak mój w prawdziwej pracowni. Oprócz tego w goglach można zwiedzać miasta i oczywiście grać.

Zobaczcie, tak wyglądały moje suknie. Dodam, że „na żywo” wszystko to wygląda jak w bajce. Perły, cekiny się skrzą; pióra przenikają się kolorami a z nieba, jeśli chcecie, spadają gwiazdy. Coś cudownego. Pokochałam.

Do zobaczenia Kochani, mam dla Was wiele niespodzianek już za niedługo :))

 

Ciekawostki na naszym kanale You Tube’owym

Tak jak wcześniej Wam wspominałam, kolekcja „Botanica” powstała w wyniku naszych zainteresowań względem roślin i ich cudownych właściwości. Wspaniałym źródłem wiedzy jest blog doktora Różańskiego – zainteresowanych do niego odsyłam.  A my postanowiliśmy podzielić się z Wami ciekawostkami w krótkich filmikach na You Tube. Serdecznie zapraszamy do subskrybowania naszego kanału! 🙂

 

 

 

 

 

Kolorowe jajka wielkanocne – amarantowe, różowe i turkusowe

Nigdy nie spodziewałam się, że będę „ekspertem” od jakiegokolwiek przepisu, ale … ! Nigdy nie mów nigdy! 😉

Oto szybko sposób na odmienienie wielkanocnych jajek 🙂

JAJKA AMARANTOWE – JAJKA MARYNOWANE W BURAKACH

Czas przygotowania: 10 min

Czas oczekiwania: kilka godzin – kilka dni

Potrzebujesz:

  • 6-10 jajek
  • 2/3 szklanki koncentratu z buraków
  • 1/2 szklanki octu
  • 1 szklanka wody
  • 1/3 szklanki cukru
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • 2-3 liście laurowe
  • 1 łyżeczka soli
  • (ja czasem dodaję również czosnek i marchew pokrojoną w słupki – są pyszne po zamarynowaniu)

Jajka ugotuj, ostudź i obierz ze skorupek, podgrzej zalewę i marynuj w słoiku minimum przez kilka godzin. Jajka będą różowe z zewnątrz, białka w większości pozostaną białe. Jeśli pomarynujesz je przez kilka dni – będą intensywnie amarantowe. Moje marynowały się pięć dni.

Nie przejmuj się, że na początku jajka będą dotykały ścianek słoika i będą sprawiały, że zafarbują się nierówno.  Później białko stężeje, jajka będą miały zupełnie inną konsystencję i… będą przepyszne.

JAJKA PASTELOWE: TURKUSOWE I JASNO-RÓŻOWE

Czas przygotowania i oczekiwania: kilka minut

Jajka ugotuj, ostudź, przetnij na pół i wyjmij żółtka. W naczyniu przygotuj roztwór wody z barwnikiem spożywczym i zanóż w nim białka. W zależności jak długo będą się w nim znajdować, uzyskasz różne nasycenie. Moje były kolorowane od minuty do pięciu.

Zaletą tychże jajek jest czas przygotowania , szybki „efekt WOW” i szerokie spektrum kolorów. Barwników spożywczych dostępnych w sklepach jest wiele – można je ze sobą łączyć bez ograniczeń. Nie są one jednak tak smaczne jak jaja marynowane (moje mają posmak ciasteczkowy).

Co z żółtkami?

Jajka, które się marynowały mogą mieć również lekko zabarwione żółtka. Ja tak je zostawiam. A jak chcę mieć inny kolor, to barwię żółtko w marynacie buraczanej lub dodaję kroplę barwnika spożywczego. Dodatkowo można zrobić przepyszne nadzienia z czego dusza zapragnie!

Kochani! O ile jajka barwione w barwnikach spożywczych przygotowuję tylko na Wielkanoc, o tyle jajka marynowane w burakach są ze mną cały rok! Są przepyszne, pięknie ozdabiają kanapki, sałatki i cudownie smakują! Mój mąż je uwielbia! Polecam Wam gorąco!

Jeśli jeszcze dziś wieczorem kogoś gościcie, zabarwcie jaja ze śniadania! Efekt „WOW” murowany!

ALLELUJA!

🙂

 

 

Alleluja!!! 🙂

Botanica – inspiracje

Doskonale wiecie, że kolekcje powstają z dużym wyprzedzeniem. „Botanicę” zaczęłam tworzyć zeszłego lata… A w zasadzie zaczęliśmy! Posłuchajcie…

Każde wakacje spędzamy nad morzem, w Jantarze.  Latem kończyłam kolekcję „Patria” i przygotowywałam się do pokazu. Pamiętacie pewnie moją  „polową” pracownię, jaką urządziłam sobie w drewnianym kempingu. W tym czasie Dominik z moim tatą wymyślali, jak zrobić husarskie skrzydła dla modelek. W zasadzie ciężko pracowaliśmy w nasze wakacje.

Nasz domek stoi na skraju lasu, toteż wystarczy postawić nogę na progu i już jest się w innym świecie.  Tak to wygląda:

Tegoż lata zaczęliśmy interesować się właściwościami ziół, obserwować jak i gdzie rosną, zbierać, próbować. Ot, taka rozrywka. Kto wie, ten wie, a kto nie wie zaraz się dowie – zanim studiowałam na Akademii Sztuk Pięknych mój wymarzony kierunek – projektowanie mody, jeden rok spędziłam na Architekturze Krajobrazu. Rośliny zatem nie są mi obce, ale też nie całkiem znajome, ponieważ zamiast być pilną studentką, na wykładach  robiłam szkice sukienek.  Na botanice też. Choć z botaniki czułam się niemalże ekspertką, ponieważ pomimo tego, że byłam w liceum w klasie o poszerzonym angielskim, to nasza wychowawczyni uczyła nas poszerzonej biologii (pozdrawiam serdecznie Pani Grażynko). O czym to ja pisałam? Aaa… 😉

Inspiracja! Nie wiem jak wygląda Wasza karta pamięci w telefonie, ale ja zazwyczaj aby zrobić jedno zdjęcie, muszę skasować dziesięć. Tak więc chodziłam po tym lesie i plaży w towarzystwie pięknego i jakże oczytanego męża i fociłam wszystko to, co później przeniosłam na druki: dzikie róże, rokitniki, liście, trawy, chwasty…

Kiedy na chwilę wracaliśmy do Łodzi, spędzaliśmy dużo czasu w Ogrodzie Botanicznym i Palmiarni – tam zdjęcia robił Dominik i to z nich powstało wiele naszych druków.

Ważną rolę odegrała też ścianka! I tak jak zawsze Wam mówię, że nie cierpię „ścianek” i na nich nie pozuję, tak tę uwielbiam i uwielbiają ją również nasi goście, ochoczo się na niej fotografując. A tak naprawdę jest to graciarnia i stary kibelek (deski błękitne) oraz kemping (deski zielone). Ścianka jest czymś, co symbolizuje moje lato, postanowiłam ją zatem przenieść do pracowni. Przenieść czyli zainstalować coś w podobie do niej, abym mogła sobie w zimowe wieczory w pracowni nacieszyć oko czymś, co dobrze mi się kojarzy. Drewniane deski stały się zatem inspiracją do scenografii sesji lookbookowej.

Ścianka w pracowni prezentuje się tak:

Ach! Zapomniałabym o bardzo ważnej osobie! Dostrzegłam ją na zdjęciu powyżej i gdyby nie to, całkowicie bym o niej zapomniała. A ona by mi tego nie wybaczyła! Mowa o naszej wspaniałej ambasadorce kolekcji! Jest nią Arnika Botanika. Nie wiem, czy powinnam mówić Wam TAKIE rzeczy, ale wymyśliłam ją u moich rodziców, jak byłam na Świętach i piłam wino. Zanim zaczęłam śpiewać, narysowałam JĄ. Już od kilku sezonów zbierałam się, aby wymyślić postać fikcyjną o ciekawej historii, ale to wino mojego taty, którego nie można ruszać bo jest zakazane 😉 okazało się pomocne i pewnie będę teraz musiała płacić tacie zaiksy 😉

Całą kolekcję pokażę Wam w kolejnym wpisie, dziś zobaczcie mały jej wycinek.

 

Reasumując: magiczna moc roślin zaczyna działać w momencie wyjścia na łono natury. Sprawdźcie sami! Natura naprawdę potrafi pocieszyć, uleczyć trzeba tylko w to uwierzyć! Zostawcie zatem na chwilę telefony, laptopy i idźcie na spacer. Zajrzyjcie tylko od czasu do czasu do mnie, bo mam Wam jeszcze wiele do powiedzenia 🙂

 

Szycie bez wykroju: pomysł na T-shirt – DIY

Zastanawiałaś się czasem, co zrobić ze starym t-shirtem albo z zupełnie nowym, ale takim… zwyczajnym? Oto moje trzy pomysły, dzięki którym w kilka minut zmienisz koszulkę w coś zupełnie nowego!

  1. Top „off shoulder” z koronkową falbaną:

Potrzebujesz:

  • T-shirt
  • 2-3m koronki dowolnej szerokości (lub inny materiał)
  • gumkę dopasowaną do Twojego obwodu ramion

Krok po kroku:

  • obetnij górną część koszulki
  • zszyj brzeg koronki i przymarszcz ją (maszynowo lub ręcznie), dopasowując do obwodu dekoltu
  • przyszyj koronkę do górnego brzegu koszulki
  • podwiń na 2-3cm, tworząc tunel na gumę (zostaw małą przerwę, aby wciągnąć gumę)
  • wciągnij gumę, zaszyj wlot
  • VOILA!

militanikonorov_diy1

2. Top-tuba z osobnymi rękawkami:

Potrzebujesz:

  • T-shirt
  • guma: 1x dopasowana do obwodu nad biustem, 2x do obwodu bicepsa

Krok po kroku:

  • odetnij rękawki
  • zaznacz długość topu i dodaj 2-3cm zapasu na tunel dla gumy
  • obetnij  górę i boki
  • zszyj boki nowo powstałej bluzki
  • zabezpiecz górny  brzeg koszulki i rękawków i podwiń na 2-3cm, tworząc tunel z wlotami dla gumek
  • wciągnij gumki, zaszyj otwory
  • VOILA!

militanikonorov_diy2

3. Bluza z wycięciami na ramionach:

Potrzebujesz:

  • T-shirt
  • ściągacz dopasowany do obwodu bioder
  • pliski do obszycia wycięć, szerokości 3,5cm; ich długość powinna być trochę krótsza od obwodu wycięć

Krok po kroku:

  • zaznacz linię wycięcia na ramieniu, złóż t-shirt na pół i wytnij otwory
  • przyszyj pliskę lekko ją naciągając, wtedy brzeg ułoży się w ładnej linii łuku (wyprasuj)
  • przyszyj ściągacz naciągając go do obwodu dolnego brzegu koszulki
  • VOILA!

militanikonorov_diy3

Szycie bez wykroju – spódnica tiulowa – tutorial – DIY

Dziś zapraszam Was do obejrzenia video z tutorialem, gdzie razem ze mną uszyjecie spódnicę tiulową w kilka minut! Jest to bardzo prosta spódnica, idealna dla osób, które zaczynają swoją przygodę z maszyną.

Potrzebujesz:

  • 1,2m x 3m tiulu (w sklepach można kupić miękki tiul o szerokości 3m; w zależności jaką chcesz długość spódnicy, kup odpowiednią długość; np. dwuwarstwowa, 60cm – kup 120cm; czterowarstwowa 50cm – kup 200cm)
  • szeroką gumkę, najlepiej ozdobną (w pasmanteriach online można dostać brokatowe w różnych kolorach; ja wybrałam czarną); dopasuj szerokość gumy do obwodu pasa

Jak wykonać marszczenie?

  • specjalną stopką do marszczeń – dostępna zarówno do maszyn przemysłowych jak i domowych
  • jeśli nie posiadasz takiej stopki, przestębnuj górny brzeg spódnicy lużnym, szerokim ściegiem i ręcznie ściągnij nić, co spowoduje marszczenie
  • ręcznie – przefastryguj górny brzeg i ściągnij nić
  • do bębenka nawiń gumo-nitkę, marszczenie zrobi się samo

Wykonanie:

  • zszyj gumę
  • zszyj brzeg tiulu (te 1,20cm)
  • zmarszcz górny brzeg tiulu (te 300cm)
  • doszyj gumę

 

  • opcjonalnie doszyj podszewkę z elastycznego jersey’u

 

SPÓDNICA GOTOWA!

******

Spódnica tiulowa była często pojawiającą się pozycją w Waszych mailach. Uznałam zatem, że wiele z Was jej potrzebuje i postanowiłam nauczyć Was jak ją wykonać, bo jest to niezwykle proste.  Jeśli uszyjecie taką spódnicę jak ja, możecie nosić ją na halkę, body,  legginsy; zestawiać niekonwencjonalnie na przykład z ubraniami o różnych fakturach (sweter, bluza, t-shirt itp).

Może ona również stać się halką pod spódnice i sukienki w stylu lat 50tych. Trochę je uniesie, tym samym podkreślając talię, maskując brzuch, biodra i uda. Jeśli chcecie, aby była niewidoczna, uszyjcie ją kilka centymetrów krótszą.  Natomiast aby odmienić look starej sukienki, może warto skusić się na taką o kilka centymetrów dłuższą?

Spódniczka w wesołych kolorach będzie spełnieniem marzeń niejednej małej dziewczynki, może zatem być wspaniałym prezentem lub strojem na przyjęcie czy bal dla Waszych córek.

Bawcie się dobrze!

Milita

 

Szycie bez wykroju – worek/plecak – tutorial – DIY

 

Moi Drodzy!

Dostałam od Was wiele zapytań o to, czy w mojej kolekcji pojawi się worek/plecak? Niestety nie, ale mam dla Was niespodziankę. Przygotowałam wideo z tutorialem DIY, z pomocą którego krok po kroku sami go wykonacie. Jest to bardzo prosta do uszycia rzecz a może sprawić wiele radości. Radość sprawi Wam również fakt, że jego samodzielne wykonanie nie kosztuje wielu nakładów finansowych 🙂

Potrzebujesz:

  • 1mb tkaniny (większość tkanin dostępnych w sklepach występuje w szerokości 1,40m; uszyjesz zatem cztery worki, jeśli szerokość będzie węższa – trzy); może to być tkanina bawełniana, skóropodobna, dzianina dresowa (najlepiej bez elastanu)
  • 1 mb podszewki; zużyjesz 80cm, resztę możesz przeznaczyć na dodatkową kieszonkę na telefon w środku
  • ok. 3m sznurka

PRZED SKROJENIEM WYPRASUJ Z PARĄ OBIE TKANINY! To konieczne. Tkaniny bawełniane kurczą się pod wpływem prasowania, jeśli nie zrobisz tego teraz – później worek i podszewka mogą do siebie nie pasować, gdyż skurczą się w innym stopniu.

Wymiary:

  • tkanina wierzchnia: worek 94x35cm;  szlufki: 2x 5x8cm
  • podszewka: 80x35cm

Szycie:

  1. Zaznacz nacinkami punkty: 6cm poniżej górnej krawędzi worka i 1,5cm niżej – tym sposobem w równych odległościach znajdziesz otwory na sznurek
  2. Zszyj szlufki wzdłuż brzegu pięciocentymetrowego i rozprasuj je
  3. Na samym dole worka umieść szlufki prawą stroną do prawej; możesz je wcześniej przyszyć, jeśli masz obawy, że Ci uciekną
  4. Zszyj brzeg worka uwzględniając otwory na sznurki;
  5. Zszyj podszewkę zostawiając 8-10cm przerwy na wywinięcie
  6. Rozprasuj szwy worka i podszewki
  7. Włóż podszewkę do worka i przeszyj górny brzeg
  8. Wywiń worek i zszyj przerwę w materiale
  9. Zaprasuj brzeg na 4cm i przeszyj na szwie łączącym worek z podszewką, tworząc tunel
  10. Wciągnij sznurek: zacznij od jednego otworu, omiń drugi i wyciągnij go tym, od którego zacząłeś; następnie przeciągnij sznurek przez szlufkę i zawiąż końce; to samo zrób z drugim sznurkiem

WOREK GOTOWY!

******

Plecako/worek może być fajnym pomysłem na prezent, bo nawet jeśli ktoś na co dzień nie preferuje takich akcesoriów, to będzie on przydatny w podróży lub do  przechowywania różnych rzeczy. Dzieci natomiast z pewnością będą zachwycone z worka ze swoim ulubionym bohaterem z kreskówki (a takich tkanin mnóstwo w internecie). Ja uszyję dla siebie wersję plażową w pasy, z grubym sznurem (jeśli Ty też taki będziesz chciał/a, weź pod uwagę to, aby zrobić szersze wloty w szlufkach, np. 5x10cm) i czymś go ozdobię po swojemu… Wiecie: jakiś kwiatek, kotwiczka, muszelka z plaży 😉 😛

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli ktoś z Was pochwali się tym, co zrobił! Przysyłajcie swoje prace na milita@milita.pl!

Pozdrawiam i miłej pracy Wam życzę!