NIKONOROV atelier

Śmieję się, że to moje królestwo. Choć niewielkie, to moim zdaniem piękne i co najważniejsze moje własne. Piękne dlatego, że tu spełniają się moje marzenia o tym, by projektować, tworzyć dla Was kolekcje …  Często również spełniają się tu czyjeś marzenia o wyjątkowej sukni ślubnej, idealnie dopasowanej sukience dziennej czy ręcznie wykonanej biżuterii… W tym roku mija dwunasty rok, odkąd założyłam swoją markę. O moich niełatwych początkach pisałam już jakiś czas temu, dlatego już więcej nie będę, ale kto chce, może zajrzeć na mój wpis sprzed dwóch lat.  Może to zainspiruje Was do realizacji swoich planów nawet jeśli wydają się one zupełnie nierealne.

Wracając do mojego królestwa, czyli mojej pracowni, zapraszam do obejrzenia zdjęć, które pokazują showroom oraz tajemniczą komnatę, gdzie piętrzą się materiały, nici i różne skarby należące do królowej 😉 Przepraszam za bałagan, nie spodziewałam się tego dnia fotografa … Poza tym, kto ma jakąkolwiek pracownię ten wie, że porządek w takim miejscu to kwestia godziny 😉

A oto showroom, w którym można obejrzeć aktualnie dostępną kolekcję a kiedy trzeba za skinieniem magicznej różdżki zmienia się on w przestronne studio fotograficzne 🙂

Buziaki,

Milita

Summer trip

Proszę bardzo: jakby ktoś miał wątpliwości dlaczego czasem nie opisuję, nie mam zasięgu … Po prostu mój rodzony mąż zapewnia mi rozrywki nawet na wakacjach. Chciałoby się poleżeć na leżaku ale w Dominiku obudziła się potrzeba podróżowania… na pieszo. No nic, trochę pomarudziłam, ale w konsekwencji sama namówiłam na kolejną wyprawę. Zapraszam, oglądajcie 🙂

 

Girlboss, czyli kobieta pracująca :)

Ktoś mnie kiedyś zapytał (w sumie nie raz), ile czasu trzeba poświęcić, aby prowadzić własną firmę, markę? Odpowiedź brzmi: prowadząc własną firmę, jesteś w pracy zawsze. I nie ważne, ile osób zatrudniasz, z iloma współpracujesz – jesteś w pracy zawsze. Nawet na wakacjach. Tym razem, pakując się na wczasy zabrałam ze sobą mnóstwo rzeczy… prawie wszystko po to, by zacząć projektować nową kolekcję. Szkicowniki, ołówki, pastele, kredki, pisaki, farby, kufer ze wszystkimi akcesoriami do robienia kwiatów, jedwabie iiiiii…. szkoda czasu na wymienianie – cała walizka zapełniona.

Z tego miejsca dziękuję NVIDIA i Komputronik za ułatwienie mi pracy na wakacjach, projekty już się tworzą z pomocą Waszego notebooka! (Nawet w mega słońcu, bo nie odbijam się jak w lustrze w monitorze… ❤ )

A tak „by the way”… Kto śledzi mój fanpage ten wie, że moja współpraca z INVIDIA Geforce zaczęła się już jakiś czas temu. Całkiem niedawno miałam okazję stworzyć dla nich kilka projektów w Virtual Reality. Szczerze – jak zostałam o to poproszona, trochę się przestraszyłam… Bo miał do mnie przyjechać specjalista, projekty musiały powstać tego samego dnia a ja nie mogłam nauczyć się obsługi urządzenia wcześniej….  I co? I to była tak wspaniała zabawa, że mogłabym tam siedzieć w tej nierealnej rzeczywistości i sobie  rysować na manekinie, który był identyczny jak mój w prawdziwej pracowni. Oprócz tego w goglach można zwiedzać miasta i oczywiście grać.

Zobaczcie, tak wyglądały moje suknie. Dodam, że „na żywo” wszystko to wygląda jak w bajce. Perły, cekiny się skrzą; pióra przenikają się kolorami a z nieba, jeśli chcecie, spadają gwiazdy. Coś cudownego. Pokochałam.

Do zobaczenia Kochani, mam dla Was wiele niespodzianek już za niedługo :))

 

Ciekawostki na naszym kanale You Tube’owym

Tak jak wcześniej Wam wspominałam, kolekcja „Botanica” powstała w wyniku naszych zainteresowań względem roślin i ich cudownych właściwości. Wspaniałym źródłem wiedzy jest blog doktora Różańskiego – zainteresowanych do niego odsyłam.  A my postanowiliśmy podzielić się z Wami ciekawostkami w krótkich filmikach na You Tube. Serdecznie zapraszamy do subskrybowania naszego kanału! 🙂

 

 

 

 

 

Kolorowe jajka wielkanocne – amarantowe, różowe i turkusowe

Nigdy nie spodziewałam się, że będę „ekspertem” od jakiegokolwiek przepisu, ale … ! Nigdy nie mów nigdy! 😉

Oto szybko sposób na odmienienie wielkanocnych jajek 🙂

JAJKA AMARANTOWE – JAJKA MARYNOWANE W BURAKACH

Czas przygotowania: 10 min

Czas oczekiwania: kilka godzin – kilka dni

Potrzebujesz:

  • 6-10 jajek
  • 2/3 szklanki koncentratu z buraków
  • 1/2 szklanki octu
  • 1 szklanka wody
  • 1/3 szklanki cukru
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • 2-3 liście laurowe
  • 1 łyżeczka soli
  • (ja czasem dodaję również czosnek i marchew pokrojoną w słupki – są pyszne po zamarynowaniu)

Jajka ugotuj, ostudź i obierz ze skorupek, podgrzej zalewę i marynuj w słoiku minimum przez kilka godzin. Jajka będą różowe z zewnątrz, białka w większości pozostaną białe. Jeśli pomarynujesz je przez kilka dni – będą intensywnie amarantowe. Moje marynowały się pięć dni.

Nie przejmuj się, że na początku jajka będą dotykały ścianek słoika i będą sprawiały, że zafarbują się nierówno.  Później białko stężeje, jajka będą miały zupełnie inną konsystencję i… będą przepyszne.

JAJKA PASTELOWE: TURKUSOWE I JASNO-RÓŻOWE

Czas przygotowania i oczekiwania: kilka minut

Jajka ugotuj, ostudź, przetnij na pół i wyjmij żółtka. W naczyniu przygotuj roztwór wody z barwnikiem spożywczym i zanóż w nim białka. W zależności jak długo będą się w nim znajdować, uzyskasz różne nasycenie. Moje były kolorowane od minuty do pięciu.

Zaletą tychże jajek jest czas przygotowania , szybki „efekt WOW” i szerokie spektrum kolorów. Barwników spożywczych dostępnych w sklepach jest wiele – można je ze sobą łączyć bez ograniczeń. Nie są one jednak tak smaczne jak jaja marynowane (moje mają posmak ciasteczkowy).

Co z żółtkami?

Jajka, które się marynowały mogą mieć również lekko zabarwione żółtka. Ja tak je zostawiam. A jak chcę mieć inny kolor, to barwię żółtko w marynacie buraczanej lub dodaję kroplę barwnika spożywczego. Dodatkowo można zrobić przepyszne nadzienia z czego dusza zapragnie!

Kochani! O ile jajka barwione w barwnikach spożywczych przygotowuję tylko na Wielkanoc, o tyle jajka marynowane w burakach są ze mną cały rok! Są przepyszne, pięknie ozdabiają kanapki, sałatki i cudownie smakują! Mój mąż je uwielbia! Polecam Wam gorąco!

Jeśli jeszcze dziś wieczorem kogoś gościcie, zabarwcie jaja ze śniadania! Efekt „WOW” murowany!

ALLELUJA!

🙂

 

 

Alleluja!!! 🙂

Botanica – inspiracje

Doskonale wiecie, że kolekcje powstają z dużym wyprzedzeniem. „Botanicę” zaczęłam tworzyć zeszłego lata… A w zasadzie zaczęliśmy! Posłuchajcie…

Każde wakacje spędzamy nad morzem, w Jantarze.  Latem kończyłam kolekcję „Patria” i przygotowywałam się do pokazu. Pamiętacie pewnie moją  „polową” pracownię, jaką urządziłam sobie w drewnianym kempingu. W tym czasie Dominik z moim tatą wymyślali, jak zrobić husarskie skrzydła dla modelek. W zasadzie ciężko pracowaliśmy w nasze wakacje.

Nasz domek stoi na skraju lasu, toteż wystarczy postawić nogę na progu i już jest się w innym świecie.  Tak to wygląda:

Tegoż lata zaczęliśmy interesować się właściwościami ziół, obserwować jak i gdzie rosną, zbierać, próbować. Ot, taka rozrywka. Kto wie, ten wie, a kto nie wie zaraz się dowie – zanim studiowałam na Akademii Sztuk Pięknych mój wymarzony kierunek – projektowanie mody, jeden rok spędziłam na Architekturze Krajobrazu. Rośliny zatem nie są mi obce, ale też nie całkiem znajome, ponieważ zamiast być pilną studentką, na wykładach  robiłam szkice sukienek.  Na botanice też. Choć z botaniki czułam się niemalże ekspertką, ponieważ pomimo tego, że byłam w liceum w klasie o poszerzonym angielskim, to nasza wychowawczyni uczyła nas poszerzonej biologii (pozdrawiam serdecznie Pani Grażynko). O czym to ja pisałam? Aaa… 😉

Inspiracja! Nie wiem jak wygląda Wasza karta pamięci w telefonie, ale ja zazwyczaj aby zrobić jedno zdjęcie, muszę skasować dziesięć. Tak więc chodziłam po tym lesie i plaży w towarzystwie pięknego i jakże oczytanego męża i fociłam wszystko to, co później przeniosłam na druki: dzikie róże, rokitniki, liście, trawy, chwasty…

Kiedy na chwilę wracaliśmy do Łodzi, spędzaliśmy dużo czasu w Ogrodzie Botanicznym i Palmiarni – tam zdjęcia robił Dominik i to z nich powstało wiele naszych druków.

Ważną rolę odegrała też ścianka! I tak jak zawsze Wam mówię, że nie cierpię „ścianek” i na nich nie pozuję, tak tę uwielbiam i uwielbiają ją również nasi goście, ochoczo się na niej fotografując. A tak naprawdę jest to graciarnia i stary kibelek (deski błękitne) oraz kemping (deski zielone). Ścianka jest czymś, co symbolizuje moje lato, postanowiłam ją zatem przenieść do pracowni. Przenieść czyli zainstalować coś w podobie do niej, abym mogła sobie w zimowe wieczory w pracowni nacieszyć oko czymś, co dobrze mi się kojarzy. Drewniane deski stały się zatem inspiracją do scenografii sesji lookbookowej.

Ścianka w pracowni prezentuje się tak:

Ach! Zapomniałabym o bardzo ważnej osobie! Dostrzegłam ją na zdjęciu powyżej i gdyby nie to, całkowicie bym o niej zapomniała. A ona by mi tego nie wybaczyła! Mowa o naszej wspaniałej ambasadorce kolekcji! Jest nią Arnika Botanika. Nie wiem, czy powinnam mówić Wam TAKIE rzeczy, ale wymyśliłam ją u moich rodziców, jak byłam na Świętach i piłam wino. Zanim zaczęłam śpiewać, narysowałam JĄ. Już od kilku sezonów zbierałam się, aby wymyślić postać fikcyjną o ciekawej historii, ale to wino mojego taty, którego nie można ruszać bo jest zakazane 😉 okazało się pomocne i pewnie będę teraz musiała płacić tacie zaiksy 😉

Całą kolekcję pokażę Wam w kolejnym wpisie, dziś zobaczcie mały jej wycinek.

 

Reasumując: magiczna moc roślin zaczyna działać w momencie wyjścia na łono natury. Sprawdźcie sami! Natura naprawdę potrafi pocieszyć, uleczyć trzeba tylko w to uwierzyć! Zostawcie zatem na chwilę telefony, laptopy i idźcie na spacer. Zajrzyjcie tylko od czasu do czasu do mnie, bo mam Wam jeszcze wiele do powiedzenia 🙂

 

Szycie bez wykroju: pomysł na T-shirt – DIY

Zastanawiałaś się czasem, co zrobić ze starym t-shirtem albo z zupełnie nowym, ale takim… zwyczajnym? Oto moje trzy pomysły, dzięki którym w kilka minut zmienisz koszulkę w coś zupełnie nowego!

  1. Top „off shoulder” z koronkową falbaną:

Potrzebujesz:

  • T-shirt
  • 2-3m koronki dowolnej szerokości (lub inny materiał)
  • gumkę dopasowaną do Twojego obwodu ramion

Krok po kroku:

  • obetnij górną część koszulki
  • zszyj brzeg koronki i przymarszcz ją (maszynowo lub ręcznie), dopasowując do obwodu dekoltu
  • przyszyj koronkę do górnego brzegu koszulki
  • podwiń na 2-3cm, tworząc tunel na gumę (zostaw małą przerwę, aby wciągnąć gumę)
  • wciągnij gumę, zaszyj wlot
  • VOILA!

militanikonorov_diy1

2. Top-tuba z osobnymi rękawkami:

Potrzebujesz:

  • T-shirt
  • guma: 1x dopasowana do obwodu nad biustem, 2x do obwodu bicepsa

Krok po kroku:

  • odetnij rękawki
  • zaznacz długość topu i dodaj 2-3cm zapasu na tunel dla gumy
  • obetnij  górę i boki
  • zszyj boki nowo powstałej bluzki
  • zabezpiecz górny  brzeg koszulki i rękawków i podwiń na 2-3cm, tworząc tunel z wlotami dla gumek
  • wciągnij gumki, zaszyj otwory
  • VOILA!

militanikonorov_diy2

3. Bluza z wycięciami na ramionach:

Potrzebujesz:

  • T-shirt
  • ściągacz dopasowany do obwodu bioder
  • pliski do obszycia wycięć, szerokości 3,5cm; ich długość powinna być trochę krótsza od obwodu wycięć

Krok po kroku:

  • zaznacz linię wycięcia na ramieniu, złóż t-shirt na pół i wytnij otwory
  • przyszyj pliskę lekko ją naciągając, wtedy brzeg ułoży się w ładnej linii łuku (wyprasuj)
  • przyszyj ściągacz naciągając go do obwodu dolnego brzegu koszulki
  • VOILA!

militanikonorov_diy3

Szycie bez wykroju – spódnica tiulowa – tutorial – DIY

Dziś zapraszam Was do obejrzenia video z tutorialem, gdzie razem ze mną uszyjecie spódnicę tiulową w kilka minut! Jest to bardzo prosta spódnica, idealna dla osób, które zaczynają swoją przygodę z maszyną.

Potrzebujesz:

  • 1,2m x 3m tiulu (w sklepach można kupić miękki tiul o szerokości 3m; w zależności jaką chcesz długość spódnicy, kup odpowiednią długość; np. dwuwarstwowa, 60cm – kup 120cm; czterowarstwowa 50cm – kup 200cm)
  • szeroką gumkę, najlepiej ozdobną (w pasmanteriach online można dostać brokatowe w różnych kolorach; ja wybrałam czarną); dopasuj szerokość gumy do obwodu pasa

Jak wykonać marszczenie?

  • specjalną stopką do marszczeń – dostępna zarówno do maszyn przemysłowych jak i domowych
  • jeśli nie posiadasz takiej stopki, przestębnuj górny brzeg spódnicy lużnym, szerokim ściegiem i ręcznie ściągnij nić, co spowoduje marszczenie
  • ręcznie – przefastryguj górny brzeg i ściągnij nić
  • do bębenka nawiń gumo-nitkę, marszczenie zrobi się samo

Wykonanie:

  • zszyj gumę
  • zszyj brzeg tiulu (te 1,20cm)
  • zmarszcz górny brzeg tiulu (te 300cm)
  • doszyj gumę

 

  • opcjonalnie doszyj podszewkę z elastycznego jersey’u

 

SPÓDNICA GOTOWA!

******

Spódnica tiulowa była często pojawiającą się pozycją w Waszych mailach. Uznałam zatem, że wiele z Was jej potrzebuje i postanowiłam nauczyć Was jak ją wykonać, bo jest to niezwykle proste.  Jeśli uszyjecie taką spódnicę jak ja, możecie nosić ją na halkę, body,  legginsy; zestawiać niekonwencjonalnie na przykład z ubraniami o różnych fakturach (sweter, bluza, t-shirt itp).

Może ona również stać się halką pod spódnice i sukienki w stylu lat 50tych. Trochę je uniesie, tym samym podkreślając talię, maskując brzuch, biodra i uda. Jeśli chcecie, aby była niewidoczna, uszyjcie ją kilka centymetrów krótszą.  Natomiast aby odmienić look starej sukienki, może warto skusić się na taką o kilka centymetrów dłuższą?

Spódniczka w wesołych kolorach będzie spełnieniem marzeń niejednej małej dziewczynki, może zatem być wspaniałym prezentem lub strojem na przyjęcie czy bal dla Waszych córek.

Bawcie się dobrze!

Milita

 

Szycie bez wykroju – worek/plecak – tutorial – DIY

 

Moi Drodzy!

Dostałam od Was wiele zapytań o to, czy w mojej kolekcji pojawi się worek/plecak? Niestety nie, ale mam dla Was niespodziankę. Przygotowałam wideo z tutorialem DIY, z pomocą którego krok po kroku sami go wykonacie. Jest to bardzo prosta do uszycia rzecz a może sprawić wiele radości. Radość sprawi Wam również fakt, że jego samodzielne wykonanie nie kosztuje wielu nakładów finansowych 🙂

Potrzebujesz:

  • 1mb tkaniny (większość tkanin dostępnych w sklepach występuje w szerokości 1,40m; uszyjesz zatem cztery worki, jeśli szerokość będzie węższa – trzy); może to być tkanina bawełniana, skóropodobna, dzianina dresowa (najlepiej bez elastanu)
  • 1 mb podszewki; zużyjesz 80cm, resztę możesz przeznaczyć na dodatkową kieszonkę na telefon w środku
  • ok. 3m sznurka

PRZED SKROJENIEM WYPRASUJ Z PARĄ OBIE TKANINY! To konieczne. Tkaniny bawełniane kurczą się pod wpływem prasowania, jeśli nie zrobisz tego teraz – później worek i podszewka mogą do siebie nie pasować, gdyż skurczą się w innym stopniu.

Wymiary:

  • tkanina wierzchnia: worek 94x35cm;  szlufki: 2x 5x8cm
  • podszewka: 80x35cm

Szycie:

  1. Zaznacz nacinkami punkty: 6cm poniżej górnej krawędzi worka i 1,5cm niżej – tym sposobem w równych odległościach znajdziesz otwory na sznurek
  2. Zszyj szlufki wzdłuż brzegu pięciocentymetrowego i rozprasuj je
  3. Na samym dole worka umieść szlufki prawą stroną do prawej; możesz je wcześniej przyszyć, jeśli masz obawy, że Ci uciekną
  4. Zszyj brzeg worka uwzględniając otwory na sznurki;
  5. Zszyj podszewkę zostawiając 8-10cm przerwy na wywinięcie
  6. Rozprasuj szwy worka i podszewki
  7. Włóż podszewkę do worka i przeszyj górny brzeg
  8. Wywiń worek i zszyj przerwę w materiale
  9. Zaprasuj brzeg na 4cm i przeszyj na szwie łączącym worek z podszewką, tworząc tunel
  10. Wciągnij sznurek: zacznij od jednego otworu, omiń drugi i wyciągnij go tym, od którego zacząłeś; następnie przeciągnij sznurek przez szlufkę i zawiąż końce; to samo zrób z drugim sznurkiem

WOREK GOTOWY!

******

Plecako/worek może być fajnym pomysłem na prezent, bo nawet jeśli ktoś na co dzień nie preferuje takich akcesoriów, to będzie on przydatny w podróży lub do  przechowywania różnych rzeczy. Dzieci natomiast z pewnością będą zachwycone z worka ze swoim ulubionym bohaterem z kreskówki (a takich tkanin mnóstwo w internecie). Ja uszyję dla siebie wersję plażową w pasy, z grubym sznurem (jeśli Ty też taki będziesz chciał/a, weź pod uwagę to, aby zrobić szersze wloty w szlufkach, np. 5x10cm) i czymś go ozdobię po swojemu… Wiecie: jakiś kwiatek, kotwiczka, muszelka z plaży 😉 😛

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli ktoś z Was pochwali się tym, co zrobił! Przysyłajcie swoje prace na milita@milita.pl!

Pozdrawiam i miłej pracy Wam życzę!

 

 

Chciałabym, chciała….

„Chciałabym być wyższa/niższa, chudsza/grubsza…  ładniejsza; chciałabym mieć proste/kręcone włosy; większy/mniejszy biust. Chciałabym mieć wszystko a przynajmniej wiele odwrotnie niż mam.” Słyszę to niemal codziennie. I co najdziwniejsze mówią to osoby, którym niczego nie brakuje a ich rzekome kompleksy bardzo często są ich atutami. Podam Ci prosty przykład na własnej osobie. Najczęstszym komplementem jaki słyszę od innych jest: „ale masz piękne włosy!”. Teraz umiem za taki komplement podziękować i rzeczywiście zdaję sobie sprawę, że są one gęste, kręcone, mogą się podobać. Ale czy wiesz, że większość swego życia je prostowałam, karbowałam, zaplatałam w warkocze lub nawet kręciłam na jakieś lokówki, bo… „moje loki nie były dość dobre”?  Problem skończył się sam, jak trzy lata temu pojechałam na wakacje do Chorwacji pod namioty z naszymi przyjaciółmi. Oczywiście zabrałam ze sobą cały asortyment prostujący włosy, ale głupio było mi go nawet wyjąć z walizki. Chłopaki grali na gitarach, śpiewali, ich żony opiekowały się dziećmi a ja w tym czasie miałabym w niewyobrażalnym upale nagrzewać prostownicę, wyciągnąć lusterko i się czesać a potem nie kąpać (albo pływać z głową ponad wodą), bo by się wszystko popsuło…. Jakoś nie bardzo 😉 Zostawiałam je więc mokre i wysychały do naturalnych loków. Po dwóch tygodniach takiego życia stwierdziłam, że jest ono bardzo wygodne, daje mi godzinę, którą mogę przeznaczyć na przyjemności i na dodatek okazało się, że przez prawie trzydzieści lat (!) uznawałam swój atut za coś zupełnie niefajnego.

Tak to jest, że każda z nas ma mocniejsze i słabsze strony. Choć mogą one być „słabsze” tylko w naszych głowach lub ze względu na panujące kanony piękna kreowane przez media. Przecież nie każda kobieta musi dążyć do „wzorcowej” sylwetki klepsydry. Ktoś może czuć się dobrze z tym, że jest szczupłą „kolumną”, apetyczną „gruszką” czy eleganckim „jabłkiem”. Warto jest polubić siebie i znaleźć swoje mocne strony, nawet jeśli odbiegają od „ideału”.  Pomocna w tym jest wiedza o swojej palecie kolorów, o fasonach ubrań, butów i dodatków odpowiednich dla sylwetki. Ważne jest też, aby to wszystko skomponować zgodnie z charakterem, temperamentem, trybem życia. Nie jest dobrym sposobem próba kopiowania stylu znanej gwiazdy lub przyjaciółki, tylko dlatego, że ona wygląda zjawiskowo. Ty możesz mieć zupełnie inną budowę ciała, inne proporcje i w tej samej stylizacji będziesz wyglądała… koszmarnie. I odwrotnie. Nie kupuj czegoś, bo jest hitem tego sezonu w kolorze „nude” jeśli w kolorze „nude” wyglądasz jakbyś drugi tydzień chorowała na ciężką grypę. Ja w liceum korzystałam z takiego triku: jak chciałam dostać zwolnienie od pielęgniarki (tak, kiedyś pielęgniarka szkolna mogła wypisać zwolnienie), ubierałam się w pomarańczową koszulę (moja przyjaciółka w żółty sweterek – bo jak chorować to w duecie!). Wyglądałam w niej tak źle, że nawet nie musiałam symulować.

Kolejny wpis poświęcę sukienkom z moich kolekcji, które maskują brzuch. Z doświadczenia wiem, że spędza to wielu paniom sen z powiek a wcale nie jest to takie trudne, aby wyszczuplić tą część ciała bez drakońskiej diety i halek modelujących.

Jeśli macie pytania i chciałybyście, abym pomogła je Wam rozwiązać tu na blogu, piszcie w komentarzach lub na maila: info@nikonorov.com 🙂

Poniżej zdjęcia z pamiętnych wakacji pod namiotem. Jedwabną suknię też tam miałam 😉

milita_nikonorov milita_nikonorov2 milita_nikonorov4 milinikonorov

Pomysł na prezent – etui na telefon w kwiaty!

Dziś w butiku pojawiło się coś dla miłośniczek moich kwiatowych druków: etui na telefon z motywem dedykowanym jednej z czterech ostatnich kolekcji: „Felicita”, „Forget-Me-Not”, „Hypnotic” i „Patria”! Dobierz case do swojej ulubionej kreacji!

P.S. Tak po cichu podpowiem niektórym panom (i paniom), że takie kwieciste etui będzie idealnym prezentem na wiele okazji: urodziny, imieniny, Mikołajki, Boże Narodzenie i inne. Bez okazji również! Zamiast kwiatów na przykład 🙂

Etui z moimi autorskimi drukami dostępne w butiku online: www.nikonorov.com

 

 

 

PATRIA znaczy OJCZYZNA

Kiedy byłam dzieckiem marzyłam o tym, aby się do czegoś przydać. Żeby komuś pomóc, zrobić coś wielkiego, wspaniałego. Okazało się, że nie mam tej odwagi i predyspozycji, by pójść na medycynę i ratować ludzkie życie. Nie mam tego głosu i talentu, by wyśpiewać coś, co pomoże przejść przez trudne chwile. Umiałam natomiast rysować. Pamiętam  pierwszy dzień w zerówce, kiedy Pani odebrała mi mój rysunek i gdzieś z nim pobiegła. Przybiegły inne panie w zachwycie i stały nade mną i nie dowierzały… Nie wiedziałam dlaczego? To przecież tylko obrazek przedstawiający biegnącą dziewczynkę… Później okazało się, że potrafię też szyć a dzięki wyobraźni przestrzennej tworzyć wykroje tak naprawdę nie znając (wtedy) podstaw konstrukcji. To wszystko jednak wydawała mi się próżne i nikomu niepotrzebne. Cały czas robiłam to, co kochałam, co umiałam. Ale czułam jakąś pustkę. Czułam tą pustkę nawet zupełnie do niedawna. Wszystko zmieniło się, kiedy naprawdę poczułam się projektantką a poczułam nią się z momentem stworzenia kolekcji „Felicita”. Nie patrząc na trendy, po raz pierwszy, zrobiłam to, na co miałam ochotę i jednocześnie opowiedziałam Wam prawdziwą historię. Historię mojej rodziny ale również historię Waszą – bo polski folklor jest również Wasz. Poczułam się potrzebna – wiele osób zaczęło interesować się małą wsią Zalipiem, czytać o niej i doceniać to, co „nasze”. Od tego momentu przestałam zaopatrywać się we włoskie i francuskie tkaniny a wszystko zamówiłam u polskich producentów, każdy druk powstał z moich rysunków. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Albo zrobię, to co chcę, nie oglądając się na nikogo albo po dziesięciu latach zamknę firmę. Kwieciste sukienki jednak przypadły wielu z Was do gustu , często stając się nawet suknią ślubną!

I tak jestem tu, z czwartą (a w sumie chyba dwudziestą czwartą) zupełnie „moją” kolekcją. Z „PATRIĄ”. „Patria” zajęła mi wiele czasu. Trzy miesiące sama, ręcznie robiłam kwiaty na trzy sukienki. W wakacje, po pracy – ważne, aby choć dziesięć dziennie było …

******

Husaria zaliczana jest do najskuteczniejszych i jednocześnie najpiękniejszych formacji wojskowych w dziejach świata. Przez ponad 120 lat nie przegrała żadnej walki, mierząc się z wielokrotnie większą liczbą wojsk nieprzyjaciela. Inspirację tą traktuję wielowymiarowo. Chciałabym w delikatny i subtelny sposób zachęcić Was do większego interesowania się „naszą” historią niż historią instagrama Kim Kardashian. Chciałabym, abyście docenili to, co polskie. Chciałabym, abyście doceniali, to co macie.  Co prawda, czasem w tych starciach czuję się jak jedna do dziesięciu konkurując z turbanami, bzdurami, niepotrzebnymi treściami. Po prostu od czasu do czasu, zakładam swoje skrzydła i opowiadam Wam historię Waszej historii…. Poprzez moje kolekcje.

„Patria” znaczy „Ojczyzna”.

*******

„PATRIA” otrzymała nagrodę w dniu premiery od PATRIZI GUCCI !

*******

Dziękuję Ci Dominiku za rzucenie hasła „husaria” w dniu, kiedy swój początek miała nowa kolekcja!

Dziękuję Wam rodzice za dodanie mi skrzydeł – zarówno tych metaforycznych jak i realistycznch – SKRZYDŁA  NA POKAZ STWORZYŁ MÓJ TATA wożąc z MAMĄ prototypy przez całe lato przez całą Polskę!

Dziękuję Tobie, Mariuszu (Mariuszu Briański 😉 ) za mega wsparcie, szczególnie w ostatnich dniach tworzenia kolekcji; za pomoc przy pokazie, za stylizacje, za motywację… 🙂

Dziękuję Organizatorom Warsaw Fashion Week za za proszenie!

Dziękuję Kasi Wojterze za profesjonalne zajęcie się pokazem! Dziękuję całej ekipie garderobianych – nigdy nie widziałam bardziej zaangażowanych dziewczyn!

Dziękuję firmie PRIMAMODA! To Wy dopełniacie idealnie stylizację moich kolekcji swoimi butami!

Dziękuję wspaniałym modelkom za mega ciężką pracę!

Wielkie podziękowania dla sztabu stylistów fryzur i makijażystek!

Dziękuję Wam, że byliście ze mną!

*****

Polowa pracownia w kempingu

Jak mija Wam lato? Jesteście jeszcze na urlopie czy już w pracy? Ja jestem na jednym i w drugim 😉 To znaczy, wyjechałam odpocząć, ale zabrałam ze sobą mały skrawek pracowni, czyli: przenośną maszynę do szycia (na której dość ciężko mi się tworzy, bo szyjąc na niej zamiast na moich przemysłowych „torpedach” czuję się, jakbym przesiadła się z Ferrari do Malucha: wszystko się trzęsie, hałasuje i wolno się „jedzie”… ale i tak jest lepsza niż sprzęt w pewnym programie telewizyjnym 😉 ), trochę tkanin, kufer z przyborami do tworzenia biżuterii oraz kwiatów…. W podróży cały ten majdan stał mi pod nogami (bo reszta auta wypełniona była moimi zwierzętami oraz pakunkami moich zwierząt 😉 ), tak więc za wygodnie nie było, ale za to jechałam pełna nadziei, że coś zrobię… jak już znudzi mi się odpoczywanie 🙂

Pracownię urządziłam sobie w starym, drewnianym kempingu, gdzie nie ukrywam, pracuje mi się znakomicie. Siedzę tu w „opalaczach” (tak na kostium kąpielowy mówiła moja babcia) i co jakiś czas wychodzę się poopalać, wypić kawę z naszymi gośćmi albo uciekam na spacer do lasu lub nad morze z psem oraz mężem (uprzednio zakładając jedną z trzech sukienek, jakie ze sobą wzięłam i noszę na zmianę; mam ich tak mało bo: a) w tym sezonie najbardziej je lubię; b) bo cały samochód wypełniony był moimi zwierzętami oraz pakunkami moich zwierząt; c) bo zabrałam ze sobą za dużą część mojej pracowni; d) bo jechała z nami również gitara; e) bo miejsce przeznaczone na mój bagaż zapchany był już moimi butami 😉 )

Jak wygląda moja polowa pracownia możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. A! I co najważniejsze, przyjmuje w niej klientki, wysyłam niektóre zamówienia, które da się tu wykonać. Serio! Kilka dni temu była u mnie Natalia, której szyję suknię ślubną („Magdalenę Hypnotic White”). Zrobiłyśmy przymiarkę, poplotkowałyśmy a jej mały synek podlał nam w tym czasie cały ogródek. Po prostu bardzo mu się podobało to zajęcie i w sumie obraził się, jak go poprosiłyśmy o zakończenie tych prac ogrodowych 🙂

Niedługo wracam do mojej prawdziwej pracowni i wypoczęta, ze szkicownikiem zapełnionym pomysłami zasiądę do przygotowania nowej kolekcji, którą pokażę we wrześniu w Warszawie. Jestem ciekawa, czy spodziewacie się, co tym razem było moją inspiracją?

PS. Najbardziej to się boję podróży powrotnej, gdyż wszystko, co tu mam przywiozłam ze sobą na „trzy razy” 😉 .

Pozdrawiam słonecznie z pięknego Jantara 🙂

milita_przymiarka__w_kempingu

pracownia_w_kempingu3

kwiaty

kwiatowa_kolia_milita_nikonorovty

 

HYPNOTIC

Czy zdarzyło Wam się spotkać na swojej drodze osobę tak hipnotyzującą, że nie mogliście oderwać od niej wzroku? Tak magnetyczną, że chcieliście spędzić z nią jak najwięcej czasu? Z pewnością TAK! Teraz wróćcie pamięcią do tego momentu i przypomnijcie sobie, co w tej osobie było tak poruszające? Czy nie to, że tą niezwykłość zawdzięczała swojej zwykłości, błyskotliwości i tym nieuchwytnym „czymś”, co przykuło Waszą uwagę?

Ja spotkałam wiele takich osób. Jedną z nich był mój mąż, Dominik. Jak go poznałam, miał na sobie stary, wyciągnięty, popruty sweter. To czyniło go jeszcze bardziej niezwykłym a swą inteligencją skradł moje serce. To on, choć nieświadomie, nauczył mnie, że to nie powierzchowność się liczy a styl to zupełnie coś innego niż najmodniejsze ubranie. Wiem! Z ust projektantki brzmi to niemal jak herezja, ale tak jest! Przez te (ponad) osiem lat tworzyłam kolekcje w swojej pracowni, gdzie bardzo często jednocześnie odbywały się próby kapeli Dominika a gitarowe brzmienia wprawiały ściany w drżenie. Przystępując do pracy nad kolekcją podświadomie komponowałam rysunki kwiatów w kraty, a noszone przeze mnie koszule przewiązane w pasie stały się pierwowzorami spódnic je naśladującymi. Wieczorami, wspólnie wracaliśmy z sentymentem do czasów naszego dzieciństwa – do lat 90tych. Słuchaliśmy tej muzyki, oglądaliśmy te klipy. Wówczas to wszystko było dla nas „Hypnotic”.

Moja podróż przez życie prowadziła mnie w wiele miejsc, które inspirowały mnie do tworzenia. Konstruowałam, szyłam, prułam, malowałam, cięłam, doszywałam. Im bardziej starałam się wpasować w rynek, tym bardziej moja praca przestawała sprawiać mi radość. Jestem w tym miejscu, gdzie mogę stanowczo powiedzieć, że moda przestała dla mnie toczyć się histerycznym rytmem sezonów, trendów, pokazów i opinii. Przygotowałam dla Was kolekcję, która z pewnością nie jest dla każdego. Ale każdy, kto odnajdzie się w inspiracji, znajdzie w niej coś dla siebie. Proponuję odkleić sztuczne rzęsy, dać włosom odpocząć od nadmiernej stylizacji a niebotycznie wysokie szpilki schować głęboko do szafy. A może przy okazji znajdziesz w niej stary, zapomniany sweter, który idealnie będzie pasował do moich szyfonowych sukienek? Zobaczysz, jak wspaniale poczujesz się w koszuli z jersey’u, ile zyskasz nosząc kobiecą sukienkę, poruszając się swobodnie w tenisówkach.

Zapraszam na http://www.nikonorov.com

HYPNOTIC