21.06.14 Przygotowania do Gali Półfinałowej Miss Polski 2014

Prosto z Zalipia witamy Kozienice! Jesteśmy tu z okazji przymiarek kolekcji „Kaleidoscope”, którą podczas Gali Półfinałowej zaprezentują Kandydatki do tytułu Miss Polski 2014. Tym razem przyjechałam na zaproszenie organizatorów i stylistki Kasi Cygańskiej, aby pomóc w jak najlepszym dopasowaniu kreacji do sylwetek.

Praca z Miss różni się od pracy z modelką podczas pokazu czy sesji zdjęciowej. Przede wszystkim tym, że modelka wykonuje swoją pracę, przedstawia wizję projektanta, nie grymasi, całkowicie podporządkowuje się stylizacji i za każdym razem odgrywa inną rolę (mowa o profesjonalnej modelce). Miss natomiast bierze udział w konkursie, każda chciałaby wyglądać jak najkorzystniej, chce podkreślić swoje atuty. I tu czasem pojawia się problem. Bo niektóre Panny chciałyby pokazać i biusty, i nogi, i plecy, i…. A podstawa dobrego smaku jest taka, aby pokazać albo jedno albo drugie lub trzecie. Nigdy nie wszystko naraz. Podwijanie spódnic dostrzegłam i tym razem, zabrałam je zatem z powrotem do pracowni, aby wymienić je na sukienki maxi oraz midi. Starałam się pokazać dziewczynom, że długa suknia w połączeniu z odpowiednimi szpilkami może dodać kilku centymetrów wzrostu, i wyrównać różnicę z dużo wyższą konkurentką. Odkryte nogi pokazują jak wysoka jest platforma i obcas – od razu widać w czym tkwi 1,80 wzrostu 😉

Do Łodzi wracam zadowolona – na przymiarkach przywitało mnie tu kilkadziesiąt przepięknych dziewczyn, mam swoje faworytki już po pierwszym spotkaniu. Nie biorę pod uwagę tylko urody i sylwetki, ale i zwracam uwagę na inteligencję, styl i komunikatywność. Bo to czyni Miss piękną i to ona będzie potem reprezentować nas-Polki na konkursie międzynarodowym. A dlaczego tak zwracam na to uwagę? Bo tym razem i ja będę oceniała jako juror kandydatki podczas Gali Półfinałowej. Do zobaczenia!

 

fot. Dorota Tyszka

19-21.06.14 W poszukiwaniu inspiracji…

„Nawet kiedy wydaje się, że nic nie robię – szukam inspiracji ” Wernher von Braun. 

Wolny wieczór, weekend, wakacje, sen – choć niby odpoczywam, to nawet podświadomie przetwarzam informacje, obrazy, zdarzenia, które później stają się inspiracją do powstania nowej kolekcji. Pisałam Wam już o wielu z nich. Niektóre zaczerpnęłam z filmu, podróży, inne dostarczyły mi sylwetki ciekawych postaci. Te, które zapadły Wam w pamięci najdłużej – najczęściej mi się przyśniły. A tym razem? Chciałabym wgłębić się w coś, co miałam w zasięgu od zawsze. Przeniosę się zatem w przeszłość, przypomnę sobie opowieść mojego dziadka Gustawa, który nieraz wspominał ekscentyczną i ciekawą ciotkę – Felicję Curyło, malarkę ludową z Zalipia, która wsławiła się wieloma zasługami dla wsi oraz rozpowszechniła zwyczaj malowania kwiatów… dosłownie na wszystkim. Swoją drogą dziadek zawsze powtarzał, że mój talent do malowania oraz kwiatowe zamiłowanie powinno mnie kiedyś tam zaprowadzić, bo mogę się od Zalipianek wiele nauczyć.

W moją podróż zabieram męża, który równie jak ja jest zaciekawiony rodzinną historią. Jedziemy do Zalipia, pięknej malowniczej wsi, którą już od wielu lat marzyłam zobaczyć. Porozmawiam z mieszkańcami, poznam ich w najlepszym momencie jaki można sobie wyobrazić – podczas przygotowań do konkursu „Malowana Chata”, który rokrocznie odbywa się w Zalipiu.

O wsi, jak i o konkursie wiele znajdziecie w internecie, książkach oraz innych mediach, nie będę się nad tym rozwodzić, przynajmniej nie tym razem. Chciałabym zwrócić uwagę na atmosferę oraz ludzi. Moje pierwsze chwile z mieszkańcami – zarówno moją rodziną, którą dopiero poznałam jak i zupełnie obcymi osobami okazały się niesamowite. Czułam jakbym wszystkich znała od zawsze, choć właśnie wyszłam z samochodu. Ciocia Janka od razu zabrała mnie do kościoła oraz do Zagrody Państwa Misiów, bo uznała, że zapewne ta spodoba mi się najbardziej. I miała rację! Oprócz niesamowitych kwiatowych malunków na wszystkim, co mnie otaczało, poznałam cudowną rodzinę, która maluje od pokoleń. Za serce ujęła mnie Gabrysia – najmłodsza dziewczynka, która z dumą pokazała mi swój krakowski strój a kolejnego dnia upiekła… pyszne ciasto w kształcie motyla! Generalnie podobała mi się postawa dzieci, które są dumne ze swojej wsi, uczą się malować, chętnie przebierają się w stroje ludowe i opowiadają o historii tego miejsca. Z podniesioną głową, ciesząc się tym, gdzie mieszkają. Bo kolejna mała dziewczynka – Ola, córka kuzynki mojego taty, oprowadziła mnie po Domu Malarek opowiadając jednocześnie o tym, co zwiedzamy. Swój strój krakowski również mi pokazała. Pięknie! Nie mogła lepiej trafić. Nie dość, że inspiracja pochodzi jakby nie było z rodzinnych stron (nie jestem Rosjanką, jak sądzić można po moim wschodnio-brzmiącym nazwisku; mój mąż również jest rodowitym Polakiem- tak na przyszłość 😉 ), to jeszcze pomagają mi ludzie, którzy są przepełnieni wartościami, o które dziś nie jest łatwo. Czuję, że będą za mną stali i będą dla mnie wsparciem 🙂

Z trasy:

milita_nikonorov_1milita_dominik_nikonorov

Zagroda rodziny Misiów, fot. Dominik Nikonorov:

milita_nikonorov_zalipie2_web (2) milita_nikonorov_zalipie3-copy2

Zobaczcie sami jak wygląda Zalipie i moja wizyta:

Ja żegnam się z malowniczym Zalipiem i jadę na przymiarki Miss Polski 2014 🙂

Etiuda Mility

Niemożliwe! Ostatni wpis był we wrześniu… ! U mnie tyle się dzieje, że najzwyczajniej nie miałam kiedy usiąść do komputera. A nawet go nie miałam przy sobie przez dłuższą chwilę….

W zanadrzu mam dla Was kilka niespodzianek, raczej miłych, ale o nich dowiecie się w swoim czasie 😉

Póki co, po bardzo ciężkim i wytężonym okresie w pracy, zaczynam dziś zasłużony odpoczynek. Pisałam kiedyś, że nie lubię być filmowana przy pracy? Że w ogóle nie lubię? Pewnie nie, ale czas z tym skończyć… 😉 Oto moja krótka etiuda. Realizacja i muzyka: Dominik Nikonorov

 

Wywiad dla „Młodej Pary” wyd. styczeń/luty 2013

mlodaparanikonorov

„Mistyczna moc natury”

Wywiad z Militą Nikonorov, projektantką mody

Anna Pawliczko: – Proszę powiedzieć, na czym polega wyjątkowość projektowania mody ślubnej?

Milita Nikonorov: – Ślub to wielkie wydarzenie w życiu każdej kobiety, więc z pewnością wyborowi kreacji na tę okazję towarzyszą zupełnie inne emocje niż przy zakupie dziennej sukienki. Wiele z nas marzy o takiej sukni od najmłodszych lat, każda chciałaby wyglądać pięknie i oszałamiająco. Często towarzyszy temu zdenerwowanie związane z organizacją wesela, co sprawia, że klientki są trochę bardziej roztargnione. Dlatego zdarza mi się przyjmować na siebie kwestie stylizacyjne – dobieram buty i dodatki, polecam sklepy, w których przyszłe panny młode mogą się zaopatrzyć. Jeśli chodzi o projektowanie, staram się jak najbardziej spersonalizować sukienkę dopasowując ją do konkretnej osoby, która będzie miała ją na sobie.
Dobieram fason najlepszy dla sylwetki, kolorystykę do typu urody, projekt i wykończenia dopasowuję to charakteru, osobowości…

A.P.: – Obecnie salony mody ślubnej wypełnione są po brzegi propozycjami
adresowanymi do przyszłych panien młodych. Kto zatem najczęściej zwraca się
do projektanta z prośbą o zaprojektowanie i uszycie kreacji ślubnej?

M.N.: – To prawda. Salony Mody Ślubnej pękają w szwach od towaru, jednak panie mają już dość sztampy, kiepskiej jakości sukien, wyklejonych tanimi dżetami. Trafiają do mnie klientki, które szukają stylowych modeli, niekoniecznie w kolorze białym.
Oczekują sukni innej niż wszystkie, dopasowanej do swoich marzeń. Ja im to daję, tworząc dla nich suknię od podstaw: rysując, szukając tkanin, konstruując, wykonując precyzyjne przymiarki. Zdarza się, że kolor, jaki wybrałyśmy z klientką jest nieosiągalny. Wówczas sama farbuję tkaninę, maluję na niej, zdobię ją ręcznie aplikacjami. Niedawno stworzyłam krótką sukienkę ślubną, zdobioną koronkami i strusimi piórami, inspirowaną latami 20-tymi i postacią Josephine Baker, dla ciemnoskórej Ani. Ona wybrała styl, ja zrobiłam projekt, sprowadziłam piękny jedwab i dodatki w złotej tonacji. Ani nie pasowała klasyczna suknia „beza”, ani „rybka” a pewnie taką zaproponowała by jej ekspedientka w sklepie. To, co dla innych jest tylko i wyłącznie pracą, dla mnie jest po prostu pasją, spełnionym marzeniem podpartym wykształceniem i doświadczeniem.

A.P.: – Co różni kreację dostępną w salonie mody ślubnej od tej, z pracowni
projektanta?

M.N.: – Przede wszystkim różnią się jakością, dopasowaniem i pasją, bądź jej brakiem w trakcie tworzenia.

A.P.: – Jakie tkaniny i dodatki dominują w kolekcjach sygnowanych marką Milita
NIKONOROV?

M.N.: – Nie będę oryginalna odpowiadając, że w odniesieniu do tkanin dominuje naturalny jedwab.
Ale tak jest – to szlachetny materiał, który niczym mgiełka otula ciało i jest przedmiotem pożądania większości moich klientek. Często sięgam po pióra, gipiury i aplikacje, które zdarza mi się tworzyć samej.

A.P.: – Jakiemu stylowi hołduje marka Milita NIKONOROV?

M.N.: – Mój styl określiłabym jako luksusową, kobiecą elegancję z rockową nutą. W to co najmodniejsze, wplatam to, co ponadczasowe i romantyczne. W tym, co nowoczesne przemycam to, co pozostawili po sobie nasi dziadkowie. Do kobiecych i zwiewnych form dokładam ciężkie i czasem mroczne dodatki. Najlepsze tkaniny łączę z często zaskakującymi dodatkami.

A.P.: – A jakie trendy w modzie ślubnej przewiduje Pani na sezon 2013?

M.N.: – O trendach zwykli wypowiadać się styliści. Ja, jako projektanka proponuję swoją kolekcję na sezon 2013. Za jej pośrednictwem zapraszam panie do nie odkrytego wcześniej ogrodu. Ogrodu, w którym pod turkusowym niebem rosną orchidee, lilie i magnolie.
Ogrodu, który po pięknej, białej zimie, rodzi się na nowo, odkrywając swoje piękno, spokój i harmonię. Zapraszam do odkrywania wraz ze mną mistycznej mocy natury i piękna, jakie w niej drzemie. Piękna, które jest w każdej z Was. Bo to specjalnie dla Was, drogie panie, powstała kolekcja sukien, które hołdują kobiecej sylwetce, podkreślają jej atuty.
Kolorystyka czerpie wprost z natury: biele, beże łączą się z czerwienią, fioletem i turkusem.
Sylwetka jest lekka, krucha i sensualna choć kryje w sobie niezwykłą siłę. Siłę, jaka drzemie w każdej kobiecie.

Fot. Dominik Nikonorov

Makijaż: Bartek Osowczyk

Modelka: Ola Dobrowolska
Kolekcja: MILITA NIKONOROV na sezon 2013 /www.nikonorov.com

 

 

 

The Look Of The Year 2012

Poprzedni tydzień miałam tak zawalony pracą, że nawet nie miałam siły nic napisać. Pokaz na „The Look Of The Year”, „Ladies Fashion Day”, wiele spotkań z klientkami – bo sezon ślubny w pełni… Szykujemy też nową odsłonę sklepu online – jego premiera już wkrótce.

A tak w telegraficznym skrócie było na Look Of The Year:

Fot. Artur Kostkowski

NIKONOROV FASHION TOUR

Już w czwartek 26 kwietnia, modna ekipa NIKONOROV, którą reprezentuje: Milita, Dominik i Karina (Witkowska) 😉 wyrusza w trasę!! Zapraszamy wszystkie Panie i Panów na spotkanie z nami w Pałacu Działyńskich w Poznaniu. Startujemy o godzinie 20:00.

Tego wieczoru czeka na Was wiele atrakcji, m.in. pokaz kolekcji NIKONOROV oraz fryzur Kariny Witkowskiej. Oprócz kolekcji zabieram ze sobą próbniki tkanin, katalogi – wszystko to, co będzie przydatne, aby dobrać dla Was odpowiedni fason i kolor. Wszystkie zamówienia będą realizowane w jedynym autoryzowanym miejscu w Poznaniu – Galerii „Jeszcze Nie Wiem?”.

 

Little Black Dress

Dzisiejszy wpis chciałam poświęcić jednej z sukienek z kolekcji „B(l)ack To The Future”. Jestem z niej niezwykle dumna. Choć wydaje się być prosta, ma w sobie to „coś”, co sprawiło,  że stała się jedną z moich ulubionych 🙂

Prosta góra kontrastuje z draperią na boku i asymetrycznym wykończeniem, które miały sprawić wrażenie skręcenia, nadać oryginalnego charakteru i wysmuklać sylwetkę. konstrukcję sukienki i jej prototyp robiłam w nocy, z wypiekami na twarzy, bo nie mogłam doczekać się efektu końcowego… I udało się!  Mój nowy model zaczął swoje „życie” od sesji zdjęciowej już następnego ranka. Cudowna Paulina pozowała przed obiektywem Simone Lezzi w łódzkim Pałacu Poznańskiego.

Niedługo po tym, dokładnie jakieś dziesięć sukienek później i tyleż samo legginsów, spodni, swetrów itp. „mała czarna” miała swoją premierę na wybiegu. Zdobyła uznanie widzów i klientek. Ciekawostka – legginsy z zestawu tak spodobały się modelkom, że większość od razu po pokazie zamówiła po jednej parze dla siebie … i często drugą (i trzecią…) dla przyjaciółki 😉

 

PS. Oczywiście mam taką sukienkę 🙂 I zabieram się do uszycia sobie kolejnej… Ale to po pracy, kiedy będą gotowe te wszystkie sukienki, które powstają specjalnie dla Was 🙂

A tu link do sukienki w butiku online

„B(l)ack To The Future” – lookbook

B(l)ack To The Future” – sezon jesień/zima 2012/13.
Jest to kolekcja utrzymana w łagodnej tonacji, wykorzystującej potencjał ponadczasowej, uniwersalnej czerni.
Inspiracją były style z przeszłości oraz futurystyczne formy.
Nowoczesne cięcia przenikają się z romantycznymi fasonami, naturalne tkaniny z innowacyjnymi dzianinami.
Jedwab, wełna i bawełna są w tej kolekcji łączone ze zbliżonymi do lateksu dżersejami.
A ponad wszystko – uwielbienie dla kobiecej sylwetki!
Podkreślona talia i biodra; zarysowana, futurystyczna sylwetka otulona miękkim wełnianym splotem.

Kolekcja dostępna w sklepie online: sukienki, legginsy

Foto: Dominik Nikonorov

Make Up: Milita Nikonorov

Model: Marta Przybyłowska/Golden Models

„Take A Bow” by Somone Lezzi

W ostatnim czasie miałam zaszczyt pracować z wieloma niesamowitymi ludźmi i współtworzyć cudowne sesje. Oto jedna z nich. Autorem tych pięknych zdjęć jest włoski fotograf Simone Lezzi. Pozuje Paulina Cybulska, jedna z najbardziej utalentowanych modelek jakie miałam okazję poznać 🙂 Dziękuję Wam Kochani!

Photography by Simone Lezzi
Makeup by Sylwia Pniewska
Hair by Sylwia Pniewska
Styling by Agnieszka Andrzejczak
Modelling by Paulina (Starsystem)
Publikacja: Papercutmagazine
Kolekcja dostępna w butiku internetowym NIKONOROV

Black And White

Przedstawiam Wam sesję młodej, świetnie zapowiadającej się fotografki, jaką jest Marta Macha.

Po zapoznaniu się z jej inspiracją na zdjęcia, specjalnie dla niej zaprojektowałam dwie sukienki. Futurystyczne w kolorystyce i formie. Mat połączony z księżycowym blaskiem i delikatną przezroczystością. Cięcia podkreślają i wysmuklają sylwetkę.

W roli głównej wystąpiły również kreacje z bieżącej kolekcji 🙂

Modelka: Ania T.