Suknie ślubne – białe czy kolorowe?

Czy suknie ślubne muszą być białe?

Spiesząc z odpowiedzią stwierdzam: Nie, nie muszą 🙂 A czy mogą? Owszem 🙂

Takie liberalne podejście do tematu sukien ślubnych ukształtowało się we mnie po tym, jak poznałam trochę historię trendu bieli w modzie ślubnej. W dzisiejszych czasach i naszej kulturze najczęściej spotykanym argumentem na obecność tego koloru jest to, że symbolizuje on czystość, niewinność ale także jest symbolem nowego początku. I jest to z pewnością dobry argument.

Co do historycznej symboliki bieli, to już nie jest tak łatwo. Źródła podają skrajnie różne informacje, mimo, że opisują zbliżone miejsce, kulturę i czas. Zatem mogę jedynie polegać na faktach. A są one takie, że zanim suknia ślubna stała się biała, to jej poprzednie wcielenia miały różne kolory, a czynnikiem który o tym decydował był pragmatyzm

Jednak jako profesjonalistka, nie mogę postrzegać tego tematu przez jeden pryzmat. Ludzie różnią się od siebie, poglądami, religiami i kształtują ich różne przeżycia i jeśli przychodzi do mnie klientka, która mówi, że nie może mieć białej sukni, ponieważ biel kojarzy jej się źle (a uwierzcie, że spotkałam się z tym nie raz), to muszę jej coś zaproponować…. tzn. nie muszę ale chętnie to robię. Ponieważ uwielbiam kolory i wszystko co się z nimi wiąże.

Jako, że projektuję suknie ślubne od wielu lat mogę powiedzieć, że ubrałam wiele panien młodych w suknie o przeróżnych barwach. Jak pewnie wiecie, w swojej pracy głównie stawiam na to, aby moje klientki wyglądały jak najlepiej ale równie istotnym czynnikiem jest to, aby wyglądały stosownie. Dlatego przed realizacją zamówienia (szczególnie jeśli jest to coś niestandardowego) staram się dopytać, w jakim klimacie jest ślub etc.

Jeśli zaciekawił Was temat to zapraszam do obejrzenia filmu, w którym popoiadam jak biel przebojem weszła to świata mody ślubnej.

Tu poczytacie więcej o historii sukien ślubnych i bieli https://nikonorov.pl/2015/06/16/dlaczego-suknia-slubna-jest-biala/

Suknie ślubne

Zawsze po publikacji filmów na youtube wpadają mi do głowy pomysły, które jeszcze mogłam wykorzystać w video. Jakieś dodatkowe zagadnienia, ciekawostki, czy rozwinięcia tematów.

Dzisiejszy wpis ma dotyczyć sukni ślubnych, a dokładnie nowych modeli które zaprojektowałam i których premiera w butiku odbyła się latem, wiec do rzeczy..

Co mnie zainspirowało?

Jednym słowem – życie (hahaha), a tak serio, to przy okazji spotkań z klientkami wyczułam, że ich główną potrzebą jest to, aby suknia ślubna nie była „na raz”. I w pełni to rozumiem. Biorąc pod uwagę, że droga do wyboru sukni nie zawsze jest łatwa i przyjemna, bo przecież trzeba przewalić kilkadziesiąt stron internetowych, odwiedzić kilka salonów, przymierzać,  przemyśleć, znów przymierzyć. W końcu decydujemy i przychodzimy na przynajmniej jedną przymiarkę, chowamy suknię do pokrowca i czekamy na „ten dzień”. Później kilka podniosłych chwil, sesja zdjęciowa i suknia ląduje w szafie, a my zastanawiamy się, co dalej. Wyrzucić szkoda, bo przecież sentyment nie pozwala. Oddać szkoda, bo przecież mamy z nią wspomnienia.. I tak po kilku miesiącach, czy latach dochodzimy do podobnych wniosków, że suknia tylko zabiera nam miejsce w szafie, a do niczego nam się nigdy nie przyda. Często fason też niekoniecznie nam się podoba.

Ten scenariusz znam jako żona z jedenastoletnim stażem ale jako projektantka chciałam coś zrobić z tym fantem, żeby ta wymarzona suknia miała swoje drugie życie. Już wcześniej zaprojektowałam kilka modeli, które po ślubie polecałam swoim klientkom skrócić lub przefarbować i cieszyć się swoją sukienką jeszcze długie lata. To był właśnie główny bodziec, który przyświecał mi do stworzenia mini kolekcji sukien ślubnych wielokrotnego użytku. Zależało mi na fasonach ponadczasowych, uniwersalnych, eleganckich ale też wygodnych i na różne rodzaje sylwetek. Aby w stylizacji z np. ramoneską czy adidasami stały się fajnymi sukienkami koktajlowymi czy nawet dziennymi. I przyznam Wam, że oprócz eko-trendu który nawiązuje do wielokrotnego używania, na pozór bezużytecznej rzeczy, bardzo zależało mi na pragmatyzmie i wygodzie dla panny młodej.
Zobaczcie wszystkie sylwetki na filmiku

Dodatkowym atutem są ceny. Oczywiście, suknie uszyte są z najwyższej jakości materiałów, których szukałam latami. Oczywiście, że suknie są uszyte ze szczególną starannością o najdrobniejszy szczegół. Natomiast odpadają ręcznie wykonywane i naszywane aplikacje, które znacznie podnoszą ceny sukni, gorsety, które prawidłowo zrobione wymagają wielu przymiarek, czasu zarówno klientki jak i krawcowej. Przymiarki są proste i przyjemne, a często zdarza się, że wystarczy podanie wymiarów na odległość. Przyznam, że uszyliśmy tych sukien sporo na wymiary podane via mail i póki co,  nie mieliśmy nawet poprawki.

Dodatkowymi atutami tych modeli jest to, że pozostawiają one bardzo szerokie pole do stylizacji. Dla osób kreatywnych są jak czyste płótno dla malarza. Od prostej, skromnej klasyki, przez rockowe stylizacje, boho aż po pałacowy przepych. Wszystko zależy jak tę suknię „obudujesz” i który fason wybierzesz.

Suknie ślubne dostępne są w moim butiku online lub w pracowni w Łodzi.

Jeśli chcecie posłuchać więcej o sukniach ślubnych do 1000 zł to zapraszam do obejrzenia vloga

 

 

 

Wywiad dla „Młodej Pary” wyd. styczeń/luty 2013

mlodaparanikonorov

„Mistyczna moc natury”

Wywiad z Militą Nikonorov, projektantką mody

Anna Pawliczko: – Proszę powiedzieć, na czym polega wyjątkowość projektowania mody ślubnej?

Milita Nikonorov: – Ślub to wielkie wydarzenie w życiu każdej kobiety, więc z pewnością wyborowi kreacji na tę okazję towarzyszą zupełnie inne emocje niż przy zakupie dziennej sukienki. Wiele z nas marzy o takiej sukni od najmłodszych lat, każda chciałaby wyglądać pięknie i oszałamiająco. Często towarzyszy temu zdenerwowanie związane z organizacją wesela, co sprawia, że klientki są trochę bardziej roztargnione. Dlatego zdarza mi się przyjmować na siebie kwestie stylizacyjne – dobieram buty i dodatki, polecam sklepy, w których przyszłe panny młode mogą się zaopatrzyć. Jeśli chodzi o projektowanie, staram się jak najbardziej spersonalizować sukienkę dopasowując ją do konkretnej osoby, która będzie miała ją na sobie.
Dobieram fason najlepszy dla sylwetki, kolorystykę do typu urody, projekt i wykończenia dopasowuję to charakteru, osobowości…

A.P.: – Obecnie salony mody ślubnej wypełnione są po brzegi propozycjami
adresowanymi do przyszłych panien młodych. Kto zatem najczęściej zwraca się
do projektanta z prośbą o zaprojektowanie i uszycie kreacji ślubnej?

M.N.: – To prawda. Salony Mody Ślubnej pękają w szwach od towaru, jednak panie mają już dość sztampy, kiepskiej jakości sukien, wyklejonych tanimi dżetami. Trafiają do mnie klientki, które szukają stylowych modeli, niekoniecznie w kolorze białym.
Oczekują sukni innej niż wszystkie, dopasowanej do swoich marzeń. Ja im to daję, tworząc dla nich suknię od podstaw: rysując, szukając tkanin, konstruując, wykonując precyzyjne przymiarki. Zdarza się, że kolor, jaki wybrałyśmy z klientką jest nieosiągalny. Wówczas sama farbuję tkaninę, maluję na niej, zdobię ją ręcznie aplikacjami. Niedawno stworzyłam krótką sukienkę ślubną, zdobioną koronkami i strusimi piórami, inspirowaną latami 20-tymi i postacią Josephine Baker, dla ciemnoskórej Ani. Ona wybrała styl, ja zrobiłam projekt, sprowadziłam piękny jedwab i dodatki w złotej tonacji. Ani nie pasowała klasyczna suknia „beza”, ani „rybka” a pewnie taką zaproponowała by jej ekspedientka w sklepie. To, co dla innych jest tylko i wyłącznie pracą, dla mnie jest po prostu pasją, spełnionym marzeniem podpartym wykształceniem i doświadczeniem.

A.P.: – Co różni kreację dostępną w salonie mody ślubnej od tej, z pracowni
projektanta?

M.N.: – Przede wszystkim różnią się jakością, dopasowaniem i pasją, bądź jej brakiem w trakcie tworzenia.

A.P.: – Jakie tkaniny i dodatki dominują w kolekcjach sygnowanych marką Milita
NIKONOROV?

M.N.: – Nie będę oryginalna odpowiadając, że w odniesieniu do tkanin dominuje naturalny jedwab.
Ale tak jest – to szlachetny materiał, który niczym mgiełka otula ciało i jest przedmiotem pożądania większości moich klientek. Często sięgam po pióra, gipiury i aplikacje, które zdarza mi się tworzyć samej.

A.P.: – Jakiemu stylowi hołduje marka Milita NIKONOROV?

M.N.: – Mój styl określiłabym jako luksusową, kobiecą elegancję z rockową nutą. W to co najmodniejsze, wplatam to, co ponadczasowe i romantyczne. W tym, co nowoczesne przemycam to, co pozostawili po sobie nasi dziadkowie. Do kobiecych i zwiewnych form dokładam ciężkie i czasem mroczne dodatki. Najlepsze tkaniny łączę z często zaskakującymi dodatkami.

A.P.: – A jakie trendy w modzie ślubnej przewiduje Pani na sezon 2013?

M.N.: – O trendach zwykli wypowiadać się styliści. Ja, jako projektanka proponuję swoją kolekcję na sezon 2013. Za jej pośrednictwem zapraszam panie do nie odkrytego wcześniej ogrodu. Ogrodu, w którym pod turkusowym niebem rosną orchidee, lilie i magnolie.
Ogrodu, który po pięknej, białej zimie, rodzi się na nowo, odkrywając swoje piękno, spokój i harmonię. Zapraszam do odkrywania wraz ze mną mistycznej mocy natury i piękna, jakie w niej drzemie. Piękna, które jest w każdej z Was. Bo to specjalnie dla Was, drogie panie, powstała kolekcja sukien, które hołdują kobiecej sylwetce, podkreślają jej atuty.
Kolorystyka czerpie wprost z natury: biele, beże łączą się z czerwienią, fioletem i turkusem.
Sylwetka jest lekka, krucha i sensualna choć kryje w sobie niezwykłą siłę. Siłę, jaka drzemie w każdej kobiecie.

Fot. Dominik Nikonorov

Makijaż: Bartek Osowczyk

Modelka: Ola Dobrowolska
Kolekcja: MILITA NIKONOROV na sezon 2013 /www.nikonorov.com